wtorek, 21 kwietnia 2015

Pod nadzorem KNF

27 października 2012 r. SKOK-i zostają objęte nadzorem KNF. Trzy dni później, jeden z najbardziej zatwardziałych krytyków SKOK-ów pisze:
W poniedziałek w działalności Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych zaczęła się nowa era. Po raz pierwszy od 20 lat działalności SKOK-i zostały włączone do systemu państwowego nadzoru nad instytucjami finansowymi. (...)Najważniejszym efektem przejęcia nadzoru nad SKOK-ami przez KNF będzie ujawnienie sytuacji finansowej systemu spółdzielczych kas. SKOK-i będą miały obowiązek w ciągu trzech miesięcy przedstawić KNF audyt o swojej sytuacji finansowej sporządzony według zaleceń nowego nadzorcy. źródło

W przypadku SKOK-u Wołomin powyższy audyt przedstawiliśmy w tekście z 1 kwietnia. 
Przypomnijmy ocenę biegłego: 
Osiągnięte wyniki jak i ogólna sytuacja finansowa Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo - Kredytowej w Wołominie nie wskazują na zagrożenie kontynuacji działalności w okresie kolejnych 12 miesięcy licząc od daty 30 września 2012 roku.
Równo 5 miesięcy po objęciu SKOK-ów nadzorem przez KNF, cytowany wyżej zatwardziały krytyk donosi:
W KNF odmówiono nam informacji na temat rezultatów audytu. Przez ponad tydzień próbowaliśmy też dowiedzieć się czegoś w Ministerstwie Finansów, którego szef Jacek Rostowski jest jednocześnie szefem Komitetu Stabilności Finansowej (KSF). Też bez skutku. Ustaliliśmy tylko nieoficjalnie, że KSF na jednym z ostatnich posiedzeń prawdopodobnie zajmował się raportem. Ale nie wydał komunikatu.Wody w usta nabrała też Krajowa SKOK. (...) - Nadzór nad SKOK od kilku miesięcy sprawuje KNF i tam proszę pytać o przyszłość oraz wyniki audytu przeprowadzonego na jej zlecenie. (...)Dlaczego raport z badania sytuacji finansowej w SKOK-ach jest tajny? Wszak chodzi o spółdzielczy system, z którym związanych jest 2,5 mln członków. Na to pytanie też nie chciano nam odpowiedzieć ani w KNF, ani w Ministerstwie Finansów. źródło
A miało być czytelnie i przejrzyście. Tydzień później jedna ze stacji radiowych dotarła do informacji, iż:
Zarząd SKOK-u Wołomin udzielał wielomilionowych kredytów, które nie były spłacane - twierdzi wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz. Dlatego zawiadomił prokuraturę o działaniu na szkodę tego przedsiębiorstwa. Jak ustalił reporter RMF FM Roman Osica, doniesienie o przestępstwie zostało wysłane do praskiej prokuratury okręgowej. Mowa jest w nim o dziesiątkach milionów złotych.Nasz dziennikarz ustalił, że w piśmie padają przykłady udzielenia wielomilionowych kredytów pod niewspółmiernie mały zastaw. Na przykład jednej z osób SKOK wypłacił kilka milionów kredytu, biorąc pod zastaw działkę na Mazowszu wartą zaledwie 30 tysięcy złotych. Pieniądze nigdy nie zostały spłacone.W zawiadomieniu wymienieni są członkowie zarządu SKOK-u Wołomin jako osoby, zdaniem resortu, odpowiedzialne za działanie na szkodę firmy, w której oszczędności ma kilkadziesiąt tysięcy osób. (...)To nie jest pierwsze zawiadomienie w sprawie oszustw w SKOK-u Wołomin. Prokuratura na warszawskiej Pradze już prowadzi śledztwo w sprawie oszustw kredytowych w tej kasie. Oddzielne zawiadomienie złożyła w tej sprawie osoba prywatna. Wiceszef prokuratury okręgowej na Pradze Mariusz Piłat powiedział, że trwa już zaawansowane śledztwo w sprawie oszustwa kredytowego. źródło
Sprawa wygląda na poważną. Większe zainteresowanie budzi jednak w mediach społecznościowych,  niż tych głównego nurtu. jeden z komentatorów bloga podejmującego tematy SKOK-ów przedstawił sprawę następująco:
A co maja SKOK-i do utajniania audytów. To KNF zleciło i ono nie chce ujawnić. W SKOK jak jesteś członkiem zawsze możesz obejrzeć audyt. Jakby były poważne zastrzeżenia do SKOK Wołomin to juz KNF wciągnęła by go na swoją czarną listę http://bip.knf.gov.pl/?l=/Urzad_Komisji/042_Ostrzezenia_publiczne/000_index.html, gdzie był Amber Gold a ludzie i tak pchali tam kasę. Nie róbcie zamieszania. Anonimowy 9 kwietnia 2013
KNF jednak milczy. Niecałe dwa tygodnie później, 19 kwietnia 2013 roku, Sejm nowelizuje ustawę o SKOK-ach. Jedną z najistotniejszych zmian jest wprowadzenie zapisu o gwarancjach Bankowego Funduszu Gwarancyjnego dla depozytariuszy SKOK-ów, na identycznych warunkach, jakie mają klienci banków. Gwarancje mają obowiązywać od 29 listopada 2013 roku. W połowie maja 2013 r. prezydent podpisuje ustawę, a 28 maja ustawa zostaje ogłoszona.
Kiedy wszystkie guziki zostały zapięte, podpisy złożone, KNF wreszcie publikuje długo oczekiwany raport:
Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała raport na temat sytuacji finansowej spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Z dokumentu wynika, że 44 z 55 istniejących SKOK-ów wymaga zmian. W kasach oszczędności trzyma 2,6 mln Polaków - donosi "Rzeczpospolita". Teraz pieniądze Polaków ulokowane w SKOK-ach chroni ubezpieczyciel, który jest powiązany z kasami. Depozyty w wysokości prawie 17 mld zł mają zostać objęte ochroną państwa. Jednak te przepisy wejdą w życie dopiero pod koniec listopada tego roku. SKOKI mimo szybkiego rozwoju, cierpią na niedobór funduszy własnych, mają problemy z płynnością i ponoszą straty - wynika z raportu KNF.Przychody z działalności SKOK w ubiegłym roku wyniosły 4,5 mld zł, a zysk niewiele ponad 240 mln zł. Pod koniec 2012 r. ponad połowa kas wykazała straty. KNF zwraca uwagę, że kasy, pomimo wykazywanego ponad 4-krotnego wzrostu funduszy własnych w latach 2006 - 2012, cierpią na ich niedobór. Wszystko dlatego, że kasy nie zabezpieczają odpowiednio ponoszonego ryzyka kredytowego. Wartość pożyczek i kredytów udzielonych przez SKOK i wzrosła z poziomu około 4 mld zł w 2006 r. do ponad 10 mld zł w roku 2012. Ponad 62 proc. wszystkich kredytów to kredyty mieszkaniowe - czytamy w "Rzeczpospolitej". źródło
Od razu rzuca się w oczy pewien brak konsekwencji. Raport KNF-u o ogólnie złej sytuacji SKOK-ów jest publikowany na początku czerwca. Gwarancje BFG wchodzą w życie z końcem listopada. A co jeżeli jakiś SKOK upadnie pomiędzy tymi datami? Oczywiście obowiązują dotychczasowe gwarancje, ale stworzona medialnie narracja zagrożenia z pewnością zachęcała do wycofywania wkładów, szczególnie tych o większej wartości. Ktoś nie pomyślał?
Tym bardziej, że w ramach dalszego kreowania niepewności, niecałe trzy tygodnie później, 26 czerwca 2013 r. prezydent kieruje świeżo znowelizowaną ustawę do Trybunału Konstytucyjnego:
Prezydent wystąpił do TK, z wnioskiem ws. ustawy o SKOK-ach. Bronisław Komorowski zwrócił się o rozstrzygnięcie, czy w przypadku ustawy ważniejsze jest zapewnienie ważności stabilności finansów czy gwarancje dla prawa własności. Prezydent podpisał nowelizację ustawy o SKOK-ach w połowie maja. Następnie, w trybie kontroli następczej, zdecydował o zwróceniu się do Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów, które budzą jego wątpliwości konstytucyjne.Ustawa, która jest według mnie dobrodziejstwem, bo stwarza warunki nadzoru bankowego nad kasami, ale także możliwości korzystania z funduszy gwarancyjnych, stwarzających bezpieczeństwo dla wkładów, dla oszczędności obywateli ma mankament, który budzi moje wątpliwości konstytucyjne - powiedział prezydent. Dlatego Komorowski zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie, czy w przypadku tej ustawy ważniejsze jest zapewnienie stabilności finansów, czy pewność prawa i gwarancje dla prawa własności. W szczególności chodzi o przepis, zgodnie z którym od decyzji Komisji Nadzoru Finansowego o przejęciu kasy nie ma odwołania, a sama decyzja jest prawomocna, nawet jeśli była wydana niezgodnie z prawem - powiedział prezydent. To budzi moje wątpliwości - dodał.(...)Ponadto nowelizacja umożliwia bankom przejmowanie kas, które popadłyby w kłopoty finansowe.(...) Nowela rozszerza też kompetencje Komisji Nadzoru Finansowego wobec SKOK-ów. źródło
Rok obrotowy 2013 SKOK Wołomin kończy w dobrych nastrojach. Wyniki audytu oraz wypowiedzi zarządu przedstawiliśmy we wcześniejszym tekście. (tutaj)
Jednak pod dywanem trwa walka buldogów bowiem 18 kwietnia 2014 roku media głównego nurtu żyją newsem:
Wojciech Kwaśniak, wiceszef Komisji Nadzoru Finansowego, został pobity pod swoim domem - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Według jednego z członków KNF miał przewozić ważne dokumenty.Do pobicia miało dojść około godz. 19 w środę pod domem Kwaśniaka w warszawskim Wilanowie. - Napastnik był jeden, zamaskowany. Podbiegł do mężczyzny i zaczął okładać go metalową rurką po głowie i ramionach, po czym uciekł - relacjonuje oficer Komendy Stołecznej. - Nie był to napad rabunkowy, bo napastnik nie wziął ani teczki, ani zegarka - dodaje policjant.W biurze prasowym Komisji Nadzoru Finansowego usłyszeliśmy, że KNF nie udziela informacji na temat stanu zdrowia swoich członków.Wiadomo jednak, że Kwaśniak jest w szpitalu, gdzie odwiedzili go już kryminalni z Komendy Stołecznej Policji. W szpitalu stale pilnują go policjanci.Według naszych informacji, Wojciech Kwaśniak miał przy sobie ważne dokumenty, a napad miał być "ostrzeżeniem". 
- Pobity wykluczył motyw rodzinny. Nie miał też wrogów wśród znajomych. Według niego wszystko wskazuje na to, że chodziło o sprawy związane z wykonywaną przez niego funkcją - mówi "Rz" policjant z KSP. źródło
Dopiero na początku listopada 2014 r. z innych doniesień medialnych dowiadujemy się:
Dwóch spośród trzech mężczyzn podejrzanych o ciężkie pobicie wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka zostało aresztowanych - dowiedziała się we wtorek PAP w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów. RMF FM podało, że zatrzymano też zleceniodawcę napaści. (...)- Trzem mężczyznom postawiono zarzuty związane z pobiciem zastępcy przewodniczącego KNF. Dwaj z nich zostali tymczasowo aresztowani. Bliższych informacji na ten moment nie mogę udzielić - powiedział PAP szef mokotowskiej prokuratury Paweł Wierzchołowski.(...)Śledztwo w tej sprawie trwa od kwietnia 2014 roku. Trzej mężczyźni pod koniec października usłyszeli zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego oraz naruszenia ciała. Grozi za to od roku do lat 10 pozbawienia wolności.Śledczy nie ujawniają innych szczegółów sprawy. Według nieoficjalnych informacji Radia ZET pobicie Kwaśniaka w maju tego roku miało związek z decyzjami prezesa KNF względem SKOKU Wołomin - w trakcie audytu przeprowadzonego przez Komisję wyszło na jaw, że SKOK Wołomin miał udzielać kredytów pod zastaw działek o znacznie niższej wartości niż kwota pożyczki. Później te kredyty nie były spłacane.Także RMF FM podaje, że według jego nieoficjalnych informacji, chodziło o zastraszenie Kwaśniaka, którego działania mogły utrudniać wielomilionowe wyłudzenia kredytów w wołomińskim SKOK-u. źródło
Wstrzymajmy na chwilę oddech. O jakich to działaniach Kwaśniaka mowa? Co się działo takiego interesującego pod dywanem, począwszy od przejęcia nadzoru przez KNF nad SKOK-ami, do momentu pobicia Kwaśniaka, o czym szary obywatel nie miał najmniejszego pojęcia? Wszak KNF oficjalnie zareagował dopiero 5 listopada 2014 r., czyli już po doniesieniach medialnych, ustanawiając zarządcę komisarycznego. (więcej tutaj)
Pytania są tym bardziej zasadne, że dwa dni później media donoszą o kolejnych interesujących faktach:
Pobicie Wojciecha Kwaśniaka, wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego miało związek z jego zawodową działalnością – ujawnia już oficjalnie stołeczna prokuratura i zdradza nowe szczegóły związane z tą sprawą. Zarzuty zlecenia, pomocnictwa i udziału w samym pobiciu Wojciecha Kwaśniaka ma już czterech mężczyzn: Piotr P., Krzysztof A. Jacek W. oraz drugi Krzysztof A. ps. Twrady (ma inne nazwisko niż ten pierwszy-red).Zleceniodawcą był Piotr P. były członek rady nadzorczej wołomińskiego SKOK. Chciał, by „wyeliminować wiceszefa KNF na dłuższy czas, by przestał on przeszkadzać". Piotr P. skontaktował się w tej sprawie z Krzysztofem A. który przewija się w gorzowskim śledztwie dotyczącym wyłudzania kredytów i pożyczek ze SKOK Wołomin na podstawione osoby.Były członek rady nadzorczej wołomińskiego SKOK zaoferował „naprawdę duże pieniądze" – jak mówią śledczy – za pobicie Wojciecha Kwaśniaka. Nie chcą jednak zdradzić jaka kwota wchodziła w rachubę. – Poza pieniędzmi oferował też dobra materialne – ujawnia Paweł Wierzchołowski, szef prokuratury na warszawskim Mokotowie, która prowadzi śledztwo w sprawie pobicia Wojciecha Kwaśniaka. źródło
Piotr P. to postać bliżej znana od czasu medialnych doniesień o słynnym już zdjęciu dwóch biznesmenów z prezydentem Komorowskim, wykonanym na premierze filmu „Bitwa warszawska 1920”. Wcześniej można było przeczytać o jego działalności w raporcie z likwidacji WSI, w części poświęconej Fundacji „Pro Civili”.
Zostawmy jednak świat gangsterów i WSI, bowiem dalsza część cytowanego wyżej tekstu jest również interesująca:
W zeszłym tygodniu prezesi kasy: Mariusz G. i wiceprezes Mateusz G. usłyszeli zarzuty działania na szkodę kierowanej przez nich firmy oraz działalności w zorganizowanej grupie przestępczej. Obaj zostali aresztowani. Komisja Nadzoru Finansowego w środę ustanowiła zarządcę komisarycznego SKOK Wołomin. Został nim Waldemar Stawski, który ma opracować program naprawczy tej kasy.- Zarządca komisaryczny został zobowiązany do opracowania i uzgodnienia z KNF programu postępowania naprawczego z uwzględnieniem działań związanych z usunięciem ustalonych naruszeń przepisów prawa, którego realizacja służyć będzie możliwie najbardziej efektywnemu zabezpieczeniu interesów członków Kasy - poinformował KNF w swoim komunikacie.Komisja dodała, że zarządca komisaryczny będzie kierować realizacją programu oraz informować KNF, Kasę Krajową i radę nadzorczą Kasy o efektach prowadzonych działań naprawczych. Sam Waldemar Stawski w piśmie do członków SKOK Wołomin podkreśla, że fakt powołania zarządcy komisarycznego nie wpłynie na sposób obsługi członków SKOK Wołomin. - Z punktu widzenia członków Kasy nic się nie zmienia – SKOK Wołomin tak, jak do tej pory będzie świadczył usługi na Państwa rzecz. Nic się nie zmienia również w zakresie zawartych przez Państwa umów, m.in. dotyczących pożyczek i depozytów – zapowiedział. Zarządca podkreślił, ze pieniądze klientów są bezpieczne. - Depozyty, złożone w SKOK Wołomin, są ustawowo chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny –  tłumaczył. Zapowiedział też, że o wszystkich działaniach, podejmowanych przez niego w celu wzmocnienia Kasy, będzie na bieżąco informował klientów. - Każda uwaga i sugestia, dotycząca SKOK Wołomin, przekazana przez  Państwa będzie przeze mnie traktowana z należytą powagą. Jestem przekonany, że wspólnie uda nam się zapewnić Kasie dobrą, stabilną przyszłość – dla dobra jej członków – dodaje zarządca komisaryczny SKOK Wołomin. źródło
Ostatnie zdanie jest warte zapamiętania. Bowiem trochę ponad miesiąc później ten sam zarządca składa do KNF wniosek o zawieszenie działalności, o czym m. in. możemy przeczytać w kolejnym tekście zatwardziałego krytyka SKOK-ów: 
Druga co do wielkości Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa stanęła na krawędzi bankructwa. O północy ze środy na czwartek Komisja Nadzoru Finansowego zawiadomiła o zawieszeniu jej działalności. (...)Wniosek o zawieszenie działalności złożył zarządca komisaryczny wprowadzony kilka tygodni temu do SKOK-u. Wynika on z ujawnienia przez zarządcę, że prawdziwa sytuacja SKOK-u Wołomin jest gorsza, niż wynikałoby to z oficjalnych sprawozdań finansowych. "Zarządca komisaryczny ustanowiony przez KNF ujawnił rzeczywistą jakość portfela kredytowego (...). Pożyczki przeterminowane brutto stanowią 79,8 proc. portfela kredytowego SKOK Wołomin" - pisze KNF w komunikacie. Tak tragicznego poziomu niespłacanych w terminie pożyczek nie miał nawet zbankrutowany kilka miesięcy temu SKOK Wspólnota (tam przeterminowane w spłacie kredyty stanowiły połowę wszystkich udzielonych). W sumie portfel pożyczek tego SKOK-u miał w połowie roku wartość 2,5 mld zł.Niewykluczone, że do utraty płynności przyczyniło się też wycofywanie przez członków SKOK-u depozytów, choć tej hipotezy komunikat nadzoru nie potwierdza. W komunikacie KNF czytamy jedynie, że SKOK Wołomin "utracił możliwość regulowania swoich zobowiązań w zakresie wypłaty środków wobec deponentów". A więc: nie ma już pieniędzy na wypłaty. Wcześniej - jak podaje KNF - wołomińska kasa ratowała się, wycofując wszystkie wolne pieniądze przechowywane na rachunkach w Krajowej SKOK (ponad 300 mln zł). (...)Na razie nie ma wniosku o bankructwo, z komunikatu KNF nie wynika też, że kasa jest niewypłacalna, lecz jedynie - że straciła płynność finansową. źródło
Dwa dni później KNF  wniósł o upadłość, a 17 grudnia 2014 r. zarząd BFG podjął uchwałę w sprawie realizacji wypłat środków gwarantowanych deponentom SKOK w Wołominie.

Zgodnie z komunikatem Komisji Nadzoru Finansowego, postanowieniem z dnia 05 lutego 2015 r. Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy ogłosił upadłość SKOK Wołomin.



Podsumujmy. 27 września 2012 r. senator Bierecki informuje KNF o nieprawidłowościach w SKOK Wołomin. Miesiąc później KNF obejmuje nadzór nad SKOK-ami. SKOK-i przygotowują audyty otwarcia, które do początku czerwca 2013 r. pozostają poufne.
Przeprowadzona w marcu 2013 r. kontrola Generalnego Inspektora Informacji Finansowej w SKOK-u Wołomin wykazuje rażące nieprawidłowości. Wiceminister Andrzej Parafianowicz składa doniesienie do prokuratury o działaniu na szkodę firmy a media ogólnopolskie szeroko informują o sprawie.
W połowie kwietnia 2014 r. wiceszef KNF zostaje pobity pod własnym domem. Dwa tygodnie później następują aresztowania wiceprezes zarządu i byłego członka rady nadzorczej SKOK Wołomin pod zarzutem dotyczącym wyłudzenia wielomilionowych kredytów. Śledztwo zostało wszczęte w maju 2013 roku.
W końcówce października 2014 r., w ramach powyższego śledztwa, prezes SKOK Wołomin Mariusz G. i wiceprezes Mateusz G. zostali zatrzymani na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp.
Dopiero po tych wszystkich wydarzeniach, 5 listopada 2014 r., ponad dwa lata po objęciu nadzoru, KNF wprowadza zarząd komisaryczny. Czy potrzebny jest tu jakiś komentarz?



środa, 15 kwietnia 2015

Uwagi do Źródła

Planowałem dzisiaj powrócić do tematu SKOK-ów. Otrzymałem jednak odpowiedź z Urzędu Gminy Rawa Mazowiecka, iż „…aplikacja Źródło na dzień dzisiejszy działa. Tak jak donoszą media u nas również występują problemy z funkcjonowaniem aplikacji”. Z pozostałych gmin powiatu rawskiego odpowiedzi jeszcze nie uzyskałem.

Toteż SKOK-i chwileczkę poczekają, a tymczasem pozwolę sobie przedstawić wybrane fragmenty obfitej korespondencji Prezesa Zarządu Głównego Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP Tomasza Brzózki do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.  Niewątpliwie uwagi rzucą trochę światła na okoliczności wdrażania aplikacji Źródło i jednocześnie realizacji projektu pl.id.
Zakreślenia w cytowanym tekście są mojego autorstwa i są to jedyne ingerencje w tekst, poza oczywiście wyborem cytatów. Mając świadomość, że mogłem coś pominąć, przeoczyć, co każdy z łatwością zrozumie o ile przejdzie do źródeł, podaję linki do cytowanych tekstów. W ten sposób każdy może sobie wyrobić swoje zdanie na powyższy temat. Szczególnie polecam załącznik nr 5 do ostatniego Pisma, w tym jego podsumowanie.   


Fragmenty Pisma z 24 wrzesnia 2014 r.:

"Według przyjętego harmonogramu prac na projektem ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, od początku przyszłego roku kierownicy wszystkich urzędów stanu cywilnego zaczną pracować w nowym środowisku informatycznym i zasilać System Rejestrów Państwowych, dokonując wszystkich tych czynności w oparciu o nowe przepisy.
Za podstawowy problem uważamy pustą bazę komputerową, na jakiej przyjdzie nam pracować po 1 stycznia 2015 r., bez możliwości migracji zgromadzonych wcześniej danych. Bazę wszystkich polskich aktów stanu cywilnego oceniamy na ponad 100 mln aktów. Za początek rejestracji elektronicznej zdarzeń stanu cywilnego uważa się rok 1991. Końcem lat 90 podwójną rejestrację – papierową i elektroniczną - prowadziła już większość USC, zatem od tamtej pory na urzędowych serwerach gromadzone są wszystkie akty stanu cywilnego. Ponadto, wg ostrożnych szacunków urzędy stanu cywilnego wprowadziły do tej pory we własnym zakresie ok. 1/3 aktów archiwalnych, finansując ten proces w całości ze środków samorządowych. (…)

Zaznaczyć w tym miejscu należy, iż program „ŹRÓDŁO”, czyli system informatyczny przetwarzający najważniejsze dane o obywatelach Polski i cudzoziemcach, nie jest aplikacją wspierającą pracę urzędu stanu cywilnego. To formularze, które należy wypełnić zgodnie z opisem pól. To system, który nie pilnuje, nie wychwytuje błędów operatora, jest pozbawiony słowników (poza TERYT-em). System, który nie łączy logicznie danych, np. nie ma powiązania pomiędzy imieniem a płcią. (…)

Innym zagrożeniem jest opóźnienie rozpoczęcia szkoleń, co może spowodować, że czynnik ludzki będzie najsłabszym ogniwem projektu. Termin szkolenia z BUSC jest ciągle odsuwany. (…)
Według oceny osób uczestniczących w testach, oszacowanie czasu wyszkolenia pracowników jest niemożliwe ze względu na brak pełnej wersji działającej aplikacji. (...)

Zdajemy sobie sprawę z potrzeby zmian, jednak uważamy, że powinny one być dokonywane z większą rozwagą. Dlatego, w celu złagodzenia wymienionych wyżej skutków, proponujemy przesunięcie terminu wejścia w życie ustawy na dzień 1 grudnia 2015 r., a w braku takiej możliwości na 1 lipca 2015 r. Umożliwi to przygotowanie wszystkich pracowników USC do pracy zgodnie z nowym systemem, a przede wszystkim zapoznanie się z nową aplikacją, co w przypadku wejścia w życie ustawy za 3 miesiące jest wykluczone. Ponadto, jeśli docelowo nie jest możliwe zasilanie SRP za pomocą posiadanych przez nas aplikacji alternatywnych (wspierających), co stanowiłoby najlepsze rozwiązanie, rekomendujemy wprowadzenie okresu przejściowego polegającego na umożliwieniu korzystania z dotychczasowych aplikacji do czasu przygotowania USC do obsługi nowego systemu (w dużej mierze nie dysponujemy nawet nowymi komputerami, które miałyby go prowadzić), jak również pozostawienie dotychczasowych rozwiązań w zakresie pozyskiwania i przedkładania posiadanych przez interesantów odpisów do załatwienia spraw na ich wniosek". link do pełnego tekstu

  

Fragmenty Pisma z 7 stycznia 2015 r.:

"Zarząd Główny Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP przesyła uwagi i spostrzeżenia naszych członków dotyczące funkcjonalności aplikacji „Źródło”. Liczymy, że spowodują one naniesienie niezbędnych korekt, które mogłyby uczynić to narzędzie bardziej przyjaznym dla użytkowników. Podstawowym problem nowego systemu będzie pusta baza aktów stanu cywilnego i brak możliwości płynnej migracji dokumentów z aplikacji lokalnych do centralnego rejestru. Przyjęcie takiego założenia nie będzie realizowało jednego z celów programu pl.ID, który miał spowodować większą przyjazność obywatelom oraz skrócić czas załatwiania spraw w urzędzie. (…)

System Rejestrów Państwowych składa się m.in. z Rejestru PESEL, Bazy Usług Stanu Cywilnego (BUSC) oraz Rejestru Dowodów Osobistych. Rejestry PESEL i BUSC nie są jednak kompatybilne. W rejestrze PESEL kluczową daną jest nazwisko. W BUSC ta filozofia jest odwrócona – wszystkie formularze rozpoczynają się od imion. PESEL posługuje się jednym imieniem rodziców, zaś BUSC dwoma, co spowoduje niekompletność danych w aktach stanu cywilnego, przy wyszukiwaniu osoby w rejestrze PESEL i „pobraniu” tych danych do aktu stanu cywilnego.
Dokonana przez programistów zmiana układu formularzy (w stosunku do używanych dzisiaj w urzędach aplikacji) jest nielogiczna i może generować pomyłki przy wpisywaniu danych. (…)

Program w żadnym momencie nie sprawdza poprawności wpisywanych danych. W pola przeznaczone na dane ojca pozwala wpisać dane matki, nie sprawdza imion z płcią, nie porównuje np. daty urodzenia dziecka z datami urodzeń rodziców. Można nawet stworzyć akt małżeństwa z identycznymi danymi nupturientów. (…)

Dużą wadą nowej, centralnej aplikacji jest to, że nie przewiduje obiegu dokumentów, tym samym nie spełnia podstawowych wymogów instrukcji kancelaryjnej. Rejestry przyjętych oświadczeń, wydanych odpisów aktów stanu cywilnego urzędnicy będą musieli tworzyć ręcznie, bądź za pomocą odrębnych aplikacji. (…)

Wersja programu oddana do szkolenia pracowników jest zupełnie niedopracowana, działa wybiórczo i cząstkowo. Brakuje rzetelnej instrukcji obsługi aplikacji wyjaśniającej pojawiające się komunikaty i możliwości rozwiązania problemów, a przecież każdy produkt powinien takową zawierać. Przekazany nam (w jednym egzemplarzu na urząd) podręcznik szkoleniowy zawiera jedynie wybrane przypadki użycia modułu i bazuje na nieaktualnej od dawna wersji aplikacji. W tej chwili urzędnik nie ma pewności czy to jego błąd, czy aplikacja (i dlaczego) nie pozwoliła na realizację zamierzeń? Tylko jeden dzień trwały szkolenia liderów, którzy mają pomagać w nauce innym pracownikom (w praktyce sześciogodzinne, odliczając przerwy kawowe i obiadową). Odbyły się one, choć już z założenia wiadomo było, że nie wystarczy czasu aby przetrenować podstawowe zagadnienia. Jak nauczyć się w tak krótkim czasie rejestracji szczególnej, wymagającej zdecydowanie większej wiedzy? (…)

Podczas szkolenia trenerzy nie potrafili odpowiedzieć na wiele merytorycznych pytań, a także nie pokazali pełnej funkcjonalności programu (bo nie było czasu na wszystkie „działające” funkcje, bądź nie były jeszcze utworzone), jednak mimo to uczestnicy szkolenie zakończyli z licencją „lidera” i stali się odpowiedzialni za przygotowanie swoich współpracowników do pracy z aplikacją. (...)

W miarę zwiększania częstotliwości ćwiczeń w aplikacji, my praktycy dochodzimy do wniosku, że aplikacja jest przygotowywana przez zespół niedoświadczonych, nieposiadających podstawowej wiedzy z zakresu rejestracji stanu cywilnego pracowników COI (informatyków, projektantów usług, specjalistów ds. komunikacji i promocji). 
Podstawowym zadaniem kierownika USC jest rejestracja typowych zdarzeń związanych ze stanem cywilnym obywateli i tu potrzebne jest największe wsparcie dla urzędników. Aplikacja bardziej przeszkadza niż wspiera, nie jest przejrzysta, z jednej strony jest nadmiernie rozbudowana, co niepotrzebnie utrudnia wykonywanie podstawowych czynności a z drugiej strony nie wykonuje wszystkich niezbędnych prac. Program jest niespójny, przede wszystkim w swoich założeniach, ale także w procesach i zadaniach. Jest mało intuicyjny i niekonsekwentny. (…)

Pierwotnie ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2015 r. Równolegle mieliśmy rozpocząć pracę w nowej aplikacji (z półrocznym okresem przejściowym). Dziś wiadomo, że termin ten jest przesunięty o dwa miesiące. Uważamy, że ten czas jest zbyt krótki na poprawienie aplikacji zwłaszcza, że podczas wielokrotnego testowania wychodzą kolejne uwagi wynikające z niedopracowania aplikacji.Naszym zdaniem powinna ona zostać napisana od nowa i uwzględniać faktyczne potrzeby użytkowników, a co najważniejsze – wymogi prawne.To przecież nasze narzędzie pracy.
Opisane błędy dotyczą jedynie BUSC, jednakże należy zauważyć, że podobne problemy (nie zamieszczone w tym piśmie, by nie zaciemniać obrazu całości), występują w RDO i rejestrze PESEL. Należy przy tym wspomnieć, że w wielu urzędach, jedna osoba obsługuje trzy rejestry programu ŹRÓDŁO. W takim przypadku błędy funkcjonalności, a co za tym idzie, frustrację operatora tym spowodowaną, należy pomnożyć przez „trzy”. Zachęcamy do wnikliwego przestudiowania komentarzy użytkowników programu na „Forum” w platformie szkoleniowej. Zamieszczone tam posty, dają pełny obraz procesu wdrażania programu i jego funkcjonowania na etapie szkoleniowym, a także w czasie zdawania tzw. „egzaminu zerowego”. (...)

Dotychczas w sposób umiarkowany ocenialiśmy postępy w testowanym oprogramowaniu. Wstrzymywaliśmy się od negatywnych komentarzy, skupiając się wyłącznie na konstruktywnych uwagach. Jednak coraz trudniej patrzeć z wyrozumiałością na towarzyszący nowelizacji chaos informatyczny, które może mieć wpływ na najważniejsze sprawy w państwie. Doceniamy szereg zmian dokonanych na etapie projektowania ustawy także na nasz wniosek, jednak uważamy, że najważniejsza strona reformy - strona informatyczna oraz szkoleniowa całego przedsięwzięcia jest jego najsłabszym punktem i powinny zostać podjęte radykalne decyzje w tym zakresie. Jeśli – jak usłyszeliśmy w Senacie, przeszkodą w przesunięciu wejścia w życie przepisów ustawy o więcej niż dwa miesiące są wygasające licencje na oprogramowanie, to nie jest to jakakolwiek przeszkoda, bo każdą licencję można przedłużyć. Nawet jeśli budżet państwa miałby ponieść dodatkowe wydatki w związku z niewejściem w życie przepisów i Systemu Rejestrów Państwowych w 2015 r. to należy, naszym zdaniem, przygotować się na takie konsekwencje, zamiast na siłę wdrażać system, który nie działa i zaklinać rzeczywistość wmawiając wszystkim, że jest dobrze". link do pełnego tekstu


Wybrane fragmenty Pisma z 12 lutego 2015 r.:

"Szanowny Panie Ministrze, 
Zgodnie z zapowiedzią wyrażoną podczas spotkania połączonych zespołów Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego w dniu 4 lutego br., Zarząd Główny Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP przesyła szczegółowe uwagi i spostrzeżenia dotyczące funkcjonalności aplikacji ŹRÓDŁO, zgromadzone w czasie kilkutygodniowego testowania aplikacji. Mimo, iż do uruchomienia systemu pozostało niewiele czasu, liczymy że nasza interwencja spowoduje naniesienie niezbędnych korekt, które mogłyby uczynić to narzędzie bardziej przyjaznym dla użytkowników.
Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę, iż odpowiedź na nasze poprzednie uwagi (link do odpowiedzi MSW), podpisana przez Zastępcę Dyrektora Departamentu Rejestrów Państwowych MSW była bardzo ogólna, lakoniczna i niestety niepełna. (…)
Do dziś nie możemy się zgodzić z określeniem aplikacji ŹRÓDŁO jako intuicyjnej. Choćby to, że wyszukiwanie danych musi się najczęściej odbywać „na piechotę”, a na dodatek – co pokazujemy w załączonym opracowaniu – tych samych danych urzędnik musi szukać kilkukrotnie podczas sporządzania jednego aktu. Program korzysta z innych aktów nie zachowując informacji o nich, korzysta z nr PESEL i nie pobiera wszystkich potrzebnych informacji (dane rodziców, dane o numerze aktu urodzenia, czy małżeństwa). To tylko wycinek problemów. 
Po przestudiowaniu odpowiedzi na nasze pismo mamy wrażenie, że przygotowująca je osoba miała do czynienia z inną wersją programu ŹRÓDŁO niż testujący ją urzędnicy, a program napisany został dla „...pracowników COI posiadających dogłębną wiedzę z zakresu digitalizacji dokumentów...” a nie dla kierowników USC. Odpowiedzią na poprzednie pismo nie jesteśmy usatysfakcjonowani także dlatego, że nie otrzymaliśmy odpowiedzi na zasadnicze i dręczące nas pytania. Liczymy, że tym razem potraktowane one zostaną poważniej i pozwolą nam odzyskać wiarę, iż Minister Spraw Wewnętrznych, który zleca kierownikom USC realizację swoich zadań jest zainteresowany tym aby ich praca była ergonomiczna, sprawna i skuteczna, a rejestry które prowadzą były bezbłędne. Tego byśmy oczekiwali.

Obszerność załączonego opracowania wynika z konieczności precyzyjnego opisania różnorodnych, problemowych sytuacji. W miarę możliwości do każdej staraliśmy się dołączyć zrzuty ekranu, tak aby błąd czy niedoskonałość były lepiej zrozumiane. Niestety, nie udało się całkiem wyeliminować powtórzeń, ponieważ niektóre funkcjonalności musieliśmy omówić przy różnych akcjach, aby pokazać właściwy kontekst. Gdyby sposób przedstawienia jakichkolwiek z opisanych problemów nie byłby czytelny jesteśmy gotowi go doprecyzować". (…) link do pełnego tekstu plus 5 załączników

sobota, 11 kwietnia 2015

Zatrute źródło cd...

Powracamy do "Źródła". Na początku kwietnia w tekście "Zatrute źródło" (link do tekstu) w ogólnym zarysie przedstawiłem problem. W skrócie: MSW i PKW w odrębnych oświadczeniach starały się przedstawić stanowisko, że dotychczasowa klapa aplikacji "Źródło" nie ma przyczyn w tychże podmiotach i winna jest druga strona. Życie rychło dopisało ciąg dalszy, bowiem 9 kwietnia ukazało się wspólne oświadczenie MSW i PKW, w którym czytamy:  

W środę odbyło się spotkanie podsekretarza stanu w MSW Tomasza Szubieli i przewodniczącego PKW Wojciecha Hermelińskiego. Spotkanie dotyczyło wątpliwości zgłaszanych przez samorządy, w związku z przygotowaniem spisów wyborców po wprowadzeniu aplikacji ŹRÓDŁO. Przedstawiciele obu instytucji uzgodnili, że będą ze sobą współpracować, aby jak najszybciej wyjaśnić wątpliwości samorządowców, pomóc im w rozwiązywaniu ewentualnych problemów oraz zapewnić prawidłowy przebieg najbliższych wyborów prezydenckich. MSW zaznaczyło, że aplikacja ŹRÓDŁO nie służy ani do prowadzenia rejestru wyborców, ani do prowadzenia rejestrów mieszkańców.

Czyli "Źródło" okazuje się zbędne. Kilka zdań dalej jednak czytamy:

Przedstawiciele MSW oraz COI wyjaśnili, że tego typu problemy wynikają przede wszystkim z różnic w sposobie prowadzenia rejestrów ludności przez gminy, a standardami obowiązującymi w centralnej bazie PESEL. Do tej pory każda gmina miała swoją własną aplikację do prowadzenia rejestrów mieszkańców. Bazy poszczególnych gmin były osobne – „nie widziały się”. Od 1 marca dzięki aplikacji ŹRÓDŁO wszystkie lokalne aplikacje służące m.in. do prowadzenia rejestrów wyborców i sporządzania spisów wyborców, po poprawnym zintegrowaniu, pozyskują dane z bazy PESEL. 
I dzięki powyższemu już wiemy, że o ile teraz do prowadzenia rejestru wyborców "Źródło" jest zbędne, to pomiędzy 1 marca a bliżej nieokreślonym terminem, ale  z pewnością przed dniem oświadczenia, było konieczne. Dlaczego ciągle nie jest konieczne? To jedno z dobrych pytań na które po części odpowiada link do pierwszego tekstu. Wystarczy dodać, że informatycy odpowiedzialni m. in. za lokalne bazy danych mają własną nazwę dla rządowej aplikacji i brzmi ona dość czytelnie, czyli "Bagno".
Ale idźmy dalej za tekstem wspólnego oświadczenia MSW i PKW:

Podczas spotkania MSW zwróciło uwagę, że zapewnienie poprawnej współpracy lokalnych aplikacji z bazami zasilanymi przez aplikację ŹRÓDŁO leży w gestii gmin. Podstawą do sporządzenia spisów wyborców są rejestry wyborców prowadzone przez organy gmin na podstawie lokalnych zbiorów ewidencji ludności – rejestrów mieszkańców i rejestrów zamieszkania cudzoziemców. Rejestry te były do tej pory i są nadal prowadzone w lokalnych aplikacjach, wykonanych przez firmy komercyjne na zlecenie gmin i uzupełniane przez pracowników gmin. To właśnie na podstawie tych danych były i będą tworzone spisy wyborców. Jedyną zmianą jest to, że od 1 marca gminy mają dostęp do bazy PESEL. W związku z tym lokalne aplikacje, po poprawnym skonfigurowaniu, są zasilane danymi z centralnego rejestru PESEL, który z kolei jest aktualizowany przez aplikację ŹRÓDŁO. 
Czując pismo nosem, na tydzień przed datą tego wspólnego oświadczenia MSW i PKW, zapytałem jak się sprawy mają na naszym rawskim gruncie. I otrzymałem następującą odpowiedź:
Z dniem wejścia w życie nowych zasad nie wprowadza się już danych z zakresu ewidencji ludności i dowodów osobistych do naszej lokalnej bazy danych - pozostała ona aktualna na dzień 26 lutego 2015 r.    Aby nasza lokalna baza danych mogła być zaktualizowana potrzebna jest instalacja tzw. "aplikacji wspierającej" od administratora naszego oprogramowania(...).Instalacja wspomnianej aplikacji była podejmowana już wielokrotnie, jednak z powodów leżących po stronie aplikacji Źródło" zakończyła się niepowodzeniem. 
Ponieważ problem nie jest jedynie lokalny, a ma charakter powszechny i ogólnopolski, to tzw. najwyższe czynniki z troską się nad nim pochyliły, o czym możemy przeczytać w dalszej części oświadczenia:
Przedstawiciele MSW oraz COI wskazali, że producenci, którzy dostarczają do gmin aplikacje lokalne, otrzymali komplet informacji technicznych. Dzięki temu mogą swobodnie dostosować swoje oprogramowanie do stawianych im wymogów. 
No tutaj przedstawiciele MSW oraz COI popisali się wybitnym poczuciem humoru, przy czym niestety jest to humor czarny. Miesiąc przed wyborami producenci dostarczający do gmin aplikacje lokalne mogą swobodnie je dostosować. No to jest oczywiście kpina w żywe oczy, a jeżeli ktoś nie wierzy, niechaj spyta pierwszego z brzegu informatyka walczącego z "Bagnem".
W końcowej części oświadczenia pojawia się jednak optymizm i zadowolenie:

PKW z zadowoleniem przyjęła te informację. Zaznaczyła jednak, że wobec zgłaszanych przez samorządy uwag, pożądane jest dalsze wsparcie MSW tak, aby zapewnić niezakłócony przebieg wyborów Prezydenta RP. W związku z tym przewodniczący Wojciech Hermeliński zaprosił wiceministra Tomasza Szubielę na spotkanie, które Komisja organizuje z organizacjami zrzeszającymi samorządy 14 kwietnia br. Spotkanie będzie okazją m.in. do przypomnienia gminom o właściwym przygotowaniu danych ewidencyjnych potrzebnych do stworzenia spisów wyborców na wybory prezydenckie. 

I od razu widać gdzie są ukryte te pokłady optymizmu i zadowolenia. Znalazł się chłopiec do bicia. To gminy i lokalni informatycy. Jak będzie klapa to już wszyscy wiemy, kto jest odpowiedzialny za przygotowanie danych ewidencyjnych do stworzenia spisów wyborców na wybory prezydenckie.

Otóż NIE. To NIE gminy, i NIE lokalni informatycy są odpowiedzialni za "Bagno". I to się da z łatwością wykazać w kolejnych tekstach, dość bogato wspieranych cytatami z licznych urzędowych korespondencji. 


piątek, 3 kwietnia 2015

SKOK Wołomin - opinia biegłego 2013 i cd...

Kończymy dzisiaj przegląd opinii biegłych na temat sprawozdań finansowych SKOK-u Wołomin. W dalszej części przedstawię prasowe doniesienia o wynikach za pierwsze półrocze 2014 roku, a także wydarzenia z drugiego półrocza. Całkiem przypadkiem kolejny rozdział dopisało życie w dniu dzisiejszym, co też na końcu tekstu zostanie przytoczone. 

Opinia niezależnego biegłego rewidenta dla Zebrania Przedstawicieli Członków oraz Rady Nadzorczej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo – Kredytowej w Wołominie.1. Przeprowadziliśmy badanie załączonego sprawozdania finansowego Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo – Kredytowej w Wołominie („Jednostka”) z siedzibą w Wołominie, ul. Legionów 29, obejmującego: - wprowadzenie do sprawozdania finansowego, - bilans sporządzony na dzień 31 grudnia 2013 roku, który po stronie aktywów i pasywów wykazuje sumę 2 828 413 508, 24 złotych, - rachunek zysków i strat za rok obrotowy od 1 stycznia 2013 roku do 31 grudnia 2013 roku wykazujący zysk netto w kwocie 83 047 446, 64 złotych, - zestawienie zmian w kapitale (funduszu) własnym za rok obrotowy od 1 stycznia 2013 roku do 31 grudnia 2013 roku wykazujące zwiększenie kapitału własnego o kwotę 87 714 303, 17 złotych, - rachunek przepływów pieniężnych za rok obrotowy od 1 stycznia 2013 roku do 31 grudnia 2013 roku wykazujący zmniejszenie stanu środków pieniężnych o kwotę 3 508 511, 45 złotych,  - współczynnik wypłacalności na dzień 31 grudnia 2013 roku osiągnął wartość 5,44, - dodatkowe informacje objaśnienia. (…)4. W roku badanym ustawodawca wprowadził nowe zasady kalkulacji odpisów obligatoryjnych. Jednocześnie Zarząd Jednostki dokonał zmian zasad polityki rachunkowości w zakresie kalkulacji odpisów fakultatywnych. W związku ze znacznym nakładem pracy nie zapewniono porównywalności danych w wyżej wymienionym zakresie, o czym Zarząd badanej Jednostki poinformował we wprowadzeniu do Sprawozdania Finansowego.Jednostka wycenia instrumenty finansowe w koszcie nabycia, w przypadku wyceny wg skorygowanej ceny nabycia, to jest różnicy pomiędzy wartością historyczną, a wyceną według wewnętrznej stopy zwrotu, wartość wyniku finansowego oraz kapitałów własnych uległaby zmianie o różnice z wyceny pomiędzy oprocentowaniem instrumentu finansowego, a oprocentowanie wewnętrznej stopy zwrotu.5. Naszym zdaniem, z wyjątkiem zgłoszonych w punkcie 4 zastrzeżeń zbadane sprawozdanie finansowe we wszystkich istotnych aspektach: - przedstawia rzetelnie i jasno informacje  istotne dla oceny sytuacji majątkowej i finansowej Jednostki na dzień 31 grudnia 2013 roku, jak też jej wyniku finansowego za rok obrotowy od 1 stycznia 2013 roku do 31 grudnia 2013 roku, - zostało sporządzone zgodnie z wymagającymi zastosowania zasadami (polityką) rachunkowości oraz na podstawie prawidłowo prowadzonych ksiąg rachunkowych, - jest zgodne z wpływającymi na treść sprawozdania finansowego przepisami prawa i postanowieniami statutu Jednostki, - potwierdza stosowanie przez spółdzielczą kasę oszczędnościowo – kredytową obowiązujących zasad w zakresie ostrożności, określonych w odrębnych przepisach, - zawiera prawidłowo oszacowany współczynnik wypłacalności;6. Sprawozdanie z działalności Spółki za rok obrotowy zakończony 31 grudnia 2013 roku jest kompletne w rozumieniu art. 49 ust. 2 ustawy o rachunkowości, a zawarte w nim informacje, pochodzące ze zbadanego sprawozdania finansowego, są z nim zgodne.Dariusz Sarnowski Biegły rewident nr 10200Kluczowy biegły rewident przeprowadzający badanie w imieniu HLB Sarnowski & Wiśniewski Sp. z o.o. 61-478 Poznań, ul. Bluszczowa 7Podmiot uprawniony do badania sprawozdań finansowych numer ewidencyjny 2917Poznań, dnia 7 kwietnia 2014 roku (źródło)


29 kwietnia 2014 roku prezes zarządu SKOK-u Wołomin wykorzystał okazję aby pochwalić się wynikami na łamach ogólnopolskich mediów:

Mimo spowolnienia gospodarczego, zmian w ustawach oraz spadku zaufania do sektora SKOK-ów Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa w Wołominie zanotowała najlepszy rok w swojej historii.– 2013 rok był rokiem dynamicznym, rokiem intensywnej pracy, mającej na celu dostosowanie do nowych warunków prawnych, które nas spotkały – mówi agencji informacyjnej Newseria Mariusz Gazda, prezes SKOK Wołomin. - Natomiast jeżeli chodzi o wyniki finansowe, jest to najlepszy rok w historii naszej kasy. Aktywa wzrosły o 46 procent w stosunku do końca poprzedniego roku i zbliżają się na koniec 2013 roku do 3 miliardów złotych. Mamy 79 tysięcy pełnoprawnych członków, czyli zdeklarowanych stałych klientów, kwota pożyczek to jest ponad 2,2 mld złotych, a wynik finansowy – 83 mln złotych netto – wylicza prezes. (...)Pod względem wielkości aktywów SKOK w Wołominie jest drugą największą kasą w kraju. Posiada obecnie 102 oddziały na terenie 10 województw. Strategia SKOK-u w Wołominie na lata 2013–2015 zakłada rozwój poprzez doskonalenie zarządzania ryzykiem, zmiany struktury organizacyjnej, dalszy rozwój bazy depozytowej i działalności kredytowej oraz wzrost efektywności funkcjonowania.– Celem na ten rok jest utrzymanie tempa rozwoju oraz dalsze prace dostosowujące nas do nowego nadzorcy – mówi prezes Gazda.- Ponadto w planie na ten rok jest sześć nowych placówek, z czego dwie już zostały uruchomione – dodaje. (źródło)

W tym samym miesiącu, w którym prezes chwali się wynikami finansowymi...:

...gorzowski sąd aresztował wiceprezes SKOK Wołomin Joannę P. i mężczyznę związanego z tą instytucją Piotra P. Joanna P. usłyszała zarzut działania na szkodę firmy, natomiast Piotr P. zarzut udziału w wyłudzaniu kredytów. Obojgu zarzucono też udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Piotr P. dodatkowo jest podejrzany o kierowanie grupą i zlecenie pobicia wiceszefa KNF. Witkowski wyjaśnił, że miało ono związek z kontrolami prowadzonymi przez komisję w SKOK Wołomin. Joanna P. została zwolniona z aresztu w listopadzie 2014 r. Wpłaciła poręcznie majątkowe w wys. 100 tys. zł i została objęta dozorem policji. „Podejrzana złożyła wyjaśnienia korespondujące z dokonanymi w śledztwie ustaleniami, co stało się podstawą do złagodzenia środka zapobiegawczego” - dodał Witkowski. Piotr P. nadal przebywa w areszcie i nie przyznaje się do winy. 48-letni Mariusz G. i 36-letni Mateusz G. (b. prezes i b. wiceprezes SKOK Wołomin) trafili do aresztu w październiku zeszłego roku. (źródło)

Biznes kwitnie dalej. 31 lipca 2014 roku w prasie popularnej ponownie można było przeczytać o wspaniałym rozwoju i cudownych planach na przyszłość:

Członkowie drugiego pod względem wielkości SKOK Wołomin mają jeszcze większe powody do zadowolenia: wynik finansowy za pierwsze półrocze to 32,6 mln zł, a wskaźnik wypłacalności na dzień 30 czerwca br. to 7,99%. Aktywa SKOK Wołomin na koniec minionego półrocza wynosiły 3,1 mld zł. To o ok. 300 mln zł więcej, niż w końcu roku 2013. O ponad 200 mln zł zwiększyła się w ciągu sześciu miesięcy suma depozytów – do 2,7 mld zł. – Mamy za sobą kolejne półrocze dobrych wyników. Coraz więcej osób powierza nam swoje pieniądze, rośnie także zainteresowanie pożyczkami, oferowanymi na naprawdę atrakcyjnych warunkach – komentuje prezes SKOK Wołomin Mariusz Gazda. Gazda zwraca uwagę, że Kasa cały czas modyfikuje ofertę z myślą o nowych klientach. Uruchomiono m.in. obsługę podmiotów tzw. trzeciego sektora (fundacji, stowarzyszeń, parafii, spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych). (źródło)

I nie wiadomo do jak wielkiej sumy bilansowej, jak dużej wartości depozytów, doszedłby w swej dynamicznej działalności SKOK Wołomin, gdyby nie działania pewnych organów z 31 października 2014 roku:  

Gorzowski sąd rejonowy aresztował prezesa SKOK Wołomin Mariusza G. i wiceprezesa Mateusza G. Obaj usłyszeli zarzuty działania na szkodę kierowanej przez nich firmy i działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Informacje ws. tego śledztwa przekazał na konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Dariusz Domarecki.Tego samego dnia po południu Domarecki poinformował, że podejrzani na wniosek prokuratora zostali aresztowani na trzy miesiące. – Prokurator wystąpiła do sądu o areszty z uwagi na obawę matactwa procesowego i grożącą podejrzanym surową karę – powiedział Domarecki.Obaj mężczyźni zostali zatrzymani w środę na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. w ramach śledztwa w sprawie działania na szkodę kierowanej przez nich firmy.Mężczyźni usłyszeli zarzuty działania na szkodę SKOK Wołomin oraz działania w zorganizowanej grupie przestępczej w latach 2009-14, której celem było uzyskiwanie pożyczek i kredytów z tej kasy przez podstawione osoby. Grozi im do ośmiu lat więzienia.Domarecki wyjaśnił, że za wiedzą podejrzanych podstawione osoby przedkładały podrobione zaświadczenia o zatrudnieniu i wysokości zarobków oraz akty notarialne stanowiące zabezpieczenie pożyczek i kredytów na nieruchomościach o znacznie zawyżonej wartości. To pozwalało uzyskiwać wysokie kredyty i pożyczki. Według prokuratury w ten sposób podejrzani są współodpowiedzialni za zaciągnięcie ponad 200 pożyczek na łączną kwotę ponad 300 mln zł, czym działali na szkodę SKOK Wołomin.Obaj podejrzani nie przyznali się do winy i zaprzeczyli, aby brali udział w tym procederze. Domarecki dodał, że Prokuratura Warszawa - Praga zajmuje się tzw. słupami, czyli osobami, na które wyłudzano pożyczki ze SKOK Wołomin. (źródło)


A dzisiaj, całkiem niespodziewanie, życie dopisało ciąg dalszy:


Czterech członków gangu wyłudzającego pożyczki w wołomińskim SKOK-u zatrzymali na terenie Warszawy funkcjonariusze CBŚP. Wśród nich jest jeden z liderów grupy, biznesmen Jan L. – dowiedziała się nieoficjalnie Polska Agencja Prasowa ze źródeł zbliżonych do śledztwa. Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i dokonywania oszustw. Jan L., posiadający status rezydenta Szwajcarii, miał pośredniczyć w kontaktach przestępczych pomiędzy zarządem SKOK-u a liderami średniego szczebla grupy.Śledztwo w tej sprawie prowadzą policjanci rzeszowskiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że od 2009 do 2014 r. ze SKOK Wołomin przelano na konta „słupów” nie mniej niż 102 mln zł. W sumie w wątku śledztwa określanym jako „podkarpacki” postawiono już zarzuty 17 osobom. Wobec pięciu z nich sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.– Szacowane kwoty są jednak znacznie większe, na co wskazują wnioski z analizy dokumentów kolejnych ustalonych pożyczek. Na jaw wychodzą nowe wątki sprawy i powiązania personalne z działalnością tego odłamu grupy – mówi rozmówca PAP.Z ustaleń śledczych wynika, że cały proceder odbywał się przy współudziale pracowników i członków zarządu SKOK Wołomin, którzy - według śledczych - świadomie umożliwiali członkom gangu uzyskanie pożyczek.– Liderzy grupy w porozumieniu z zarządem SKOK-u stworzyli strukturę i mechanizmy umożliwiające taką działalność. Budowano tzw. zdolność kredytową dla zwerbowanych +słupów+ w oparciu o poświadczające nieprawdę i nierzetelne dokumenty. Były one tworzone na potrzeby uzyskania pożyczki, wyłącznie na czas realizacji umów pożyczkowych – mówi informator PAP. (źródło)



Jak widać, sprawa jest rozwojowa. Tu muszę się zgodzić z opinią Leszka Balcerowicza, że jest to afera. Nie wiem czy największa w polskim sektorze finansowym, to pokaże dalszy ciąg śledztwa, oraz kolejne działania prokuratury i sądu. Z pewnością jednak nie jest to afera SKOK-ów, przynajmniej na razie, a raczej SKOK-u Wołomin.  
Mam wrażenie, że ktoś sobie strzelił w kolano. SKOK-i, w przestrzeni medialnej kojarzone z PiS-em, idealnie nadawały się do ataku w trakcie kampanii wyborczej. W tym przede wszystkim do zatopienia Dudy. Tymczasem ktoś w tej akcji czegoś nie dopatrzył, czegoś nie dostrzegł i w konsekwencji rykoszet, niczym bumerang, wraca do autorów akcji.

W kolejnych odcinkach zajmiemy się zapleczem biznesowym, siecią relacji i powiązań, towarzystwa z Wołomina. Raczej nie znajdziemy tam ludzi z PiS-u. To chyba już wiedzą nawet w ogólnie dostępnych ogłupiaczach TV, skoro tak skąpo jest dzisiaj roztrząsana wiadomość o kolejnych zatrzymaniach. No i nie będzie już tak nudno jak przy przytaczanych opiniach biegłych. Nie mniej te opinie były konieczne, aby łatwo było się odwołać do faktów w kolejnych tematach. 


SKOK Wołomin - audyt otwarcia 2012
SKOK Wołomin - opinia biegłego rewidenta 2011
Krótki rys historyczny nt SKOK-ów
SKOK Kalendarium

Zatrute źródło

Dzisiejszy komunikat Państwowej Komisji Wyborczej dowodzi, że państwo znowu zdało egzamin:

Państwowa Komisja Wyborcza, na podstawie art. 160 § 1 pkt 2 Kodeksu wyborczego, w związku z sygnałami docierającymi od komisarzy wyborczych i z delegatur Krajowego Biura Wyborczego informuje, że istnieje poważne ryzyko dla prawidłowego prowadzenia przez gminy rejestrów wyborców, na podstawie których sporządzane są spisy wyborców. Stanowi to zagrożenie dla prawidłowej realizacji zagwarantowanego przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej prawa do głosowania w wyborach na Prezydenta  RP w dniu  10 maja  2015 r.Powodem tego jest wadliwość funkcjonowania wdrażanej przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych aplikacji ŹRÓDŁO, z której, w związku z wejściem w dniu 1 marca 2015 r. ustawy z dnia 24 września 2010 r. o ewidencji ludności (Dz. U. z 2015 r. poz. 388), pobierane są dane niezbędne do prowadzenia i aktualizacji rejestrów wyborców oraz sporządzenia spisów wyborców, a także problemy we współpracy z tą aplikacją programów wykorzystywanych przez gminy do sporządzania spisów wyborców.Państwowa Komisja Wyborcza informuje, że sygnalizowała już wcześniej powyższe kwestie Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, a następnie Prezesowi Rady Ministrów.Państwowa Komisja Wyborcza z całą mocą podkreśla, że zarówno Państwowa Komisja Wyborcza, jak i Krajowe Biuro Wyborcze, nie odpowiadają za funkcjonowanie aplikacji ŹRÓDŁO i systemów informatycznych służących do sporządzania spisów wyborców. (nomen omen źródło)




Wydaje się, że dzisiejsza reakcja PKW jest zainspirowana przedwczorajszym oświadczeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych:



Jak informuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, nieprawdą jest, że powodem incydentalnych przypadków tzw. „ożywiania zmarłych” jest aplikacja ŹRÓDŁO. „Przygotowana przez Centralny Ośrodek Informatyki aplikacja ŹRÓDŁO nie ma z tym nic wspólnego” – podkreśla resort w komunikacie.Jak wyjaśnia MSW, jednostkowe przypadki nieścisłości w bazie PESEL są skutkiem błędów w przepływie informacji między gminą a zbiorem PESEL przed 1 marca br., to jest przed wdrożeniem Systemu Rejestrów Państwowych i aplikacji ŹRÓDŁO. Według resortu spraw wewnętrznych zdarzało się bowiem, że gminy nie wywiązywały się w terminie z obowiązku przekazywania informacji o zgonie mieszkańców do centralnej bazy PESEL. Jak wynika z komunikatu MSW obecnie taka sytuacja jest niemożliwa, a jednym z powodów wdrożenia nowego Systemu Rejestrów Państwowych była zmiana sposobu zasilania rejestru PESEL tak, by zapewnić jego aktualność i referencyjność. Od 1 marca gminy pracują na wspólnym i w pełni zintegrowanym systemie rejestrów. Pozwala to zdaniem MSW na uniknięcie dublowania zbiorów danych i braku ich komplementarności. Dzięki aplikacji ŹRÓDŁO gminy bezpośrednio zasilają rejestr PESEL, a informacje te są od razu dostępne dla innych użytkowników rejestru. Aplikacja ŹRÓDŁO umożliwia również nanoszenie korekt do danych w bazie Systemu Rejestrów Państwowych. Jeżeli urzędnik zauważy błąd – np. brak informacji o zgonie mieszkańca w SRP – może w SRP przekazać zlecenie usunięcia niezgodności właściwemu organowi (najczęściej urzędowi stanu cywilnego), który przez aplikację ŹRÓDŁO wprowadzi odpowiednie poprawki.  (źródło)

Im bliżej wyborów, tym przerzucanie gorącego kartofla przyśpiesza, bowiem nikt nie chce być odpowiedzialny za kolejną klapę. A może to być klapa dość medialna i to w skali globalnej. Nieboszczyki na listach wyborców i liczydła w komisjach mogą zainteresować nawet prasę na Jamajce. Już na początku marca problem był wyraźnie zarysowany:


W bazie PESEL figurują osoby, które od lat nie żyją – donoszą Czytelnicy. Według COI system ma ujawnić rozbieżności między rejestrem centralnym a lokalnymi i je sprostować.Jak się dowiadujemy, w ŹRÓDLE wiele żyjących osób figuruje jako martwe. Problem wynika podobno ze źle zmigrowanych danych i dotyczy całej Polski – napisał do nas Czytelnik. Występowanie nieścisłości w SRP potwierdzają inni urzędnicy oraz informatycy:„W bazie PESEL znalazłam osobę, która od 12 nie żyje”. „Załatwiając dziś wniosek (…) , który wpłynął w ostatnich dniach lutego (…) sprawdziłam dane w ŹRÓDLE (…) osoba zmarła dwa lata temu, a w ŹRÓDLE żyje!”. „Znalazłam w ŹRÓDLE osobę, która zmarła w 2007 roku”. Zdarzają się i inne błędy w systemie – np. występowanie nazwy województwa, które już dawno nie istnieje.O wyjaśnienia poprosiliśmy Marcina Malickiego z COI. Jak podkreślił, od początku było wiadomo, że udostępnienie PESEL wszystkim gminom ujawni rozbieżności między rejestrem centralnym a lokalnymi zbiorami meldunkowymi. - Omawialiśmy to z urzędnikami na konferencjach wojewódzkich pl.ID w zeszłym roku. Jednym z celów projektu było ujawnienie tych rozbieżności i sprostowanie ich – dodaje Marcin Malicki.Malicki przypomina, że dawniej czynności rejestrowano w gminie, a dopiero potem przesyłano dane do MSW, za pośrednictwem urzędów wojewódzkich. Według niego ten proces był opóźniony w czasie i był narażony na błędy. Jak dodaje, mogło być też tak, że w urzędzie zarejestrowano zmianę i ta dana nie trafiła z jakiś przyczyn do MSW.- Mógł to być błąd starego systemu PESEL, zdarzało się też, że zawinił urzędnik w gminie. Dopiero teraz, dzięki dostępowi do PESEL w każdej gminie, będzie możliwe ujednolicenie danych lokalnych z PESELEM – powiedział nam Marcin Malicki. Jeśli urzędnik ustali, że jest błąd w PESEL-u, to może wprowadzić zmianę w systemie ŹRÓDŁO – służy do tego moduł wyjaśniania niezgodności.  - Ten proces jest nastawiony na weryfikację przez gminy. Urzędnik poprawia, korygując w PESEL i od tej pory dana będzie prawidłowa – dodaje Marcin Malicki. (źródło)


Minął blisko miesiąc i sądząc po kolejnym artykule, problem sam nie raczył się rozwiązać:


Błagam MSW i COI, dajcie już nam spokój, niech to zadziała. Strach migrować, jak zastąpimy dane nasze danymi ze Źródła to można później do ładu nie dojść, co jest aktualne a co nie” - piszą do nas czytelnicy.Czytelnicy cały czas mają uwagi do działania aplikacji do obsługi Systemu Rejestrów Państwowych. Nadal otrzymujemy od Państwa maile i komentarze.  „Błagam MSW i COI, dajcie już nam spokój!!! Niech to zadziała” – pisze o ŹRÓDLE Informatyk gminny.„Codziennie gaszę pożary, łącze komórkowe działa jak chce, ludzie przeklinają, zgłaszam wszystko do MSW (atmosfera, telefony) ... i czekam”. „Pojedyncze przypadki "martwych dusz"?! Absurd - codziennie są odnajdywane i zgłaszane takie przypadki! W moim USC wiem o istnieniu jednej takiej "martwej duszy". Akt sporządzony w BAGNIE 3ego marca (a więc po wdrożeniu systemu), BUSC nie wymienił danych z PESLEM - tutaj osoba ŻYJE! Problem zgłoszony- do dnia dzisiejszego nie rozpatrzony! Taki sam przypadek w sąsiednim USC (…)” – komentuje zezol. „Strach migrować, w naszych bazach jest w miarę możliwości porządek, a jak zastąpimy dane nasze danymi ze Źródła to można później ładu nie dojść co jest aktualne a co nie...” – podkreśla sdf.„U mnie w Źródle brakuje dwóch ulic. Dzwoniłem, jak się dodzwoniłem (ponad 2 godziny) otrzymałem informację, że mam zgłosić na "Atmosferze". Błąd zgłosiłem 20 marca i tak sobie czekam. Wysyłam ponaglenie, zero kontaktu, zero odpowiedzi a mieszkaniec naszej gminy sobie czeka. Mieliśmy lokalne systemy tego typu sprawy załatwialiśmy w kilkadziesiąt sekund, teraz prawie dwa tygodnie i cisza” – denerwuje się Las. (źródło)




Nie sposób pozbyć się wrażenia, że jako państwo jesteśmy na kursie, i na ścieżce.  


środa, 1 kwietnia 2015

SKOK Wołomin - audyt otwarcia 2012

Audyt z roku 2012 nie jest raportem z badania standardowego, uwzględniającego pełny rok obrotowy. Jego podstawą jest art. 87 ustawy o SKOK-ach z roku 2009. Badaniem objęte są trzy kwartały 2012 roku, z odniesieniem do danych z roku 2011, a raport powstały z tego badania ma ułatwić KNF objęcie nadzorem SKOK-ów począwszy od 27 października 2012 r.

Poniżej obszerne fragmenty raportu. W pierwszej części standardowe, ale ważne, „zaklęcia” biegłego, następnie swobodny wybór fragmentów oddających istotne dane finansowe na dzień 30 września 2012 r. Najistotniejsze, z punktu widzenia naszego poszukiwania największej afery sektora finansowego, znajdziemy na samym końcu. Uwzględniając potencjał merytoryczny raportu aż ciężko życzyć miłej lektury. Jak to dobrze, że dzisiaj mamy prima aprilis :-)




Raport niezależnego biegłego rewidenta z audytu zewnętrznego wykonanego na podstawie art. 87 ustawy z dnia 5 listopada 2009 roku o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych
  
Dla Rady Nadzorczej i Zarządu Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie Stosownie do postanowień art. 87 ustawy z dnia 5 listopada 2009 roku o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych (dalej zwanej ,,ustawą o SKOK") oraz zgodnie z umową z dnia 15 maja 2012 roku, zmienionej aneksem nr 1 z dnia 30 listopada 2012 roku, przeprowadziliśmy prace atestacyjne w Spółdzielczej Kasie Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie (dalej zwaną: ,,SKOK”) z siedzibą w Wołominie, ul. Legionów 29.

Celem naszych prac byto dokonanie oceny bieżącej sytuacji ekonomicznej i organizacyjnej SKOK. Zakres naszych prac obejmował następujące zagadnienia:
- zgodność działania SKOK z przepisami prawa,
- ryzyko w działalności SKOK i stosowane mechanizmy kontrolne,
- zarządzanie, w oparciu o dane finansowe na dzień 31 grudnia 2011 roku oraz na 30 września 2012 roku, a takie w oparciu o informacje pozafinansowe od 1 stycznia 2011 roku do dnia wydania niniejszego raportu.
Zarząd SKOK jest odpowiedzialny za prawdziwość i rzetelność przekazanych nam informacji.

Prace atestacyjne związane z wydaniem niniejszego raportu przeprowadziliśmy w oparciu o Krajowy Standard Rewizji Finansowej nr 3 oraz w kwestiach nieuregulowanych, w oparciu o postanowienia międzynarodowych założeń koncepcyjnych usług atestacyjnych, standardów i wskazówek wydanych przez Międzynarodową Federacje Księgowych, odnoszących sic do innych, niż badanie i przeglądy sprawozdań finansowych czynności rewizji finansowej.

Wybór procedur zależy od naszego osądu, w tym oceny ryzyka wystąpienia istotnej nieprawidłowości. Przy wyborze procedur kierowaliśmy się zarówno oczekiwaniami wobec audytorów wykonujących audyt otwarcia zgodnie z art.87 ustawy o SKOK, sformułowanymi przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego w piśmie z dnia 8 sierpnia 2012 roku adresowanym do zarządów spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, jak i własnym, profesjonalnym osądem. Uważamy, ze zastosowane procedury stanowią wystarczającą podstawę do wyrażenia przez nas wniosków sformułowanych w części szczegółowej raportu.

Warszawa, dnia 03 grudnia 2012 roku  BDO Sp. z o.o., ul. Postępu 12, 02-676 Warszawa, Podmiot uprawniony do badania sprawozdań finansowych nr 3355
Kluczowy biegły rewident przeprowadzający badanie: Agata Wojtkowiak Biegły Rewident nr ewid. 10784
  
Zarząd SKOK 
Na dzień 30 września 2012 roku członkami Zarządu byli:
- Mariusz Gazda Prezes Zarządu
- Joanna Przywoźna Wiceprezes Zarządu
- Mateusz Głodek Wiceprezes Zarządu

 Na dzień 31 grudnia 2011 roku członkami Zarządu byli:
- Mariusz Gazda Prezes Zarządu
- Joanna Przywoźna Wiceprezes Zarządu
- Mateusz Głodek Wiceprezes Zarządu
W okresie od 01 stycznia 2011 roku do dnia sporządzenia raportu skład Zarządu nie uległ zmianie.

Na dzień 30 września 2012 roku SKOK w Wołominie prowadziła obsługę 66 428 członków.
SKOK w Wołominie rozszerzyła swoją działalność w 2012 roku. Na dzień 30 września 2012 roku SKOK prowadziła swoją działalność statutową w 95 oddziałach, a więc nastąpił wzrost w stosunku do końca 2011 roku o 13 oddziałów.

Na dzień 30 września 2012 roku suma aktywów wynosiła 1 753 809 991,69 zł i uległa zwiększeniu o 383 892 302,22 zł (tj. 28,0%) w porównaniu ze stanem na dzień 31 grudnia 2011 roku. Wzrost ten został sfinansowany głównie zwiększeniem zobowiązań wobec członków SKOK o 346 090 491,78 zł, przede wszystkim w wyniku przyrostu depozytów w SKOK oraz przyrostem funduszy własnych o 35 554 032,57 zł. Podstawowym źródłem finansowania aktywów na 30 września 2012 roku były zobowiązania wobec członków SKOK (podobnie w roku ubiegłym). Saldo zobowiązań wobec członków SKOK wyniosło na dzień 30 września 2012 roku 1 588 178 296,64 zł i stanowiło 90,6% sumy bilansowej (spadek o 0,1 punktu procentowego w porównaniu do stanu na dzień 31 grudnia 2011 roku).

Z analizy pasywów wynika, ze działalność gospodarcza SKOK w Wołominie była w okresie od 01 stycznia 2012 roku do 30 września 2012 roku finansowana w 91,8% funduszem obcym i w 8,2% funduszem własnym. Udział funduszu obcego w strukturze finansowania w porównaniu do stanu na 31 grudnia 201 1 roku spadł o 0,3 punktu procentowego.

W okresie od 01 stycznia 2012 roku do 30 września 2012 roku Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa w Wołominie osiągnęła zysk netto w wysokości 30 123 447,57 zł.

Na dzień 30 września 2012 roku SKOK w Wołominie posiadała wartość odpisów aktualizujących należności z tytułu pożyczek i kredytów przeterminowanych w wysokości 80 814 575,43 zł, w tym utworzone w okresie od 01 stycznia 2012 roku do 30 września 2012 roku w kwocie 41 454 250,22 zł. Zgodnie z § 4 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 30 grudnia 2011 roku w sprawie szczególnych zasad rachunkowości spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych wartość odpisów powinna wynosić co najmniej 28 166 000,00 zł. Zarząd SKOK w Wołominie po wnikliwej analizie pożyczek przeterminowanych i prowadzonych działań windykacyjnych, a także w związku z potencjalnym ryzykiem kredytowym postanowił zwiększyć saldo odpisów aktualizujących do wyżej wymienionej kwoty.

Saldo pożyczek i kredytów na finansowanie nieruchomości (na cele mieszkaniowe oraz hipoteczne) wyniosło 1 263 926 000,00 zł, co stanowiło 85,2% udziału w całości salda udzielonych pożyczek i kredytów, a wartość przeterminowania wyniosła 26 600 000,00 zł.

Działalność inwestycyjna.
Na dzień 30 września 2012 roku (a takie w okresach poprzednich) SKOK utrzymuje poziom funduszu stabilizacyjnego na poziomie wymaganym przez Kasę Krajową - 1,02%.
W odniesieniu do rezerwy płynnej - jej poziom obniżył się na koniec września 2012 roku i spadł do wartości 9,11% - będącej nieznacznie poniżej minimum wymaganego w art. 38 ustawy o SKOK. Spadek ten związany jest ze zmianą sposobu lokowania części środków w Kasie Krajowej.
SKOK w Wołominie spełnia wymogi art. 37 ust. 2 ustawy z dnia 5 listopada 2009 roku o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych w zakresie limitu 8% aktywów kasy.
Dodatkowo na dzień 31 grudnia 2011 roku oraz na dzień 30 września 2012 roku SKOK posiadała udziały w Krajowej Spółdzielczej Kasie Oszczędnościowo-Kredytowej oraz w TUW SKOK w łącznej wysokości 400,00 zł. Nie stwierdzamy istotnych nieprawidłowości, poza wymienionym w akapicie 2, w działalności inwestycyjnej.
  
Wskaźniki wypłacalności i kapitału instytucjonalnego wynoszą odpowiednio 8,3% i 8,2% spełniając normę dla tych wskaźników, która wynosi 8,0% dla wskaźnika wypłacalności i 4,0% dla wskaźnika kapitału instytucjonalnego.
Zalecenia Krajowej Kasy odnośnie wskaźników jakości aktywów, które powinny być poniżej poziomu 10,0% zostały spełnione. Wskaźnik udziału aktywów niedochodowych wynosił 0,5%, natomiast wskaźnik obciążenia kredytowego wynosił 2,0%.
Na dzień 30 września 2012 roku wskaźnik obowiązkowej rezerwy płynnej wynosił 9,1% i był nieznacznie poniżej wymaganej stopy określonej w art. 38 ustawy z dnia 5 listopada 2009 roku o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. Wskaźnik całkowitej efektywności operacyjnej spełnia zalecaną wielkość, która powinna być równa lub większa 100,0% i wynosił 108,0%.
Wskaźnik rentowności netto wynosił 2,0% i osiągnął zalecany poziom dla tego wskaźnika, który nie powinien byt niższy niż 0,8%. Wskaźnik efektywności aktywów wynosił 11,2% i jego wartość kształtowała się na poziomie niższym od postulowanego. Wzorcowy poziom wskaźnika powinien wynosić co najmniej 15,0%.

Osiągnięte wyniki jak i ogólna sytuacja finansowa Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie nie wskazują na zagrożenie kontynuacji działalności w okresie kolejnych 12 miesięcy licząc od daty 30 września 2012 roku.



Synteza biegłego z pewnością nie należy do prognoz pesymistycznych. Dodajmy, że audytor miał wcześniejsze doświadczenie w pracy ze SKOK-iem Wołomin. W raporcie można odnaleźć lekkie rysy na finansowym wizerunku, ale generalna ocena jest jednoznacznie pozytywna
Musimy więc szukać dalej punktu krytycznego, w kolejnym wpisie rok obrotowy 2013 i dalej czyli do upadłości włącznie. 

SKOK Wołomin - opinia biegłego rewidenta 2011

16 marca w jednej z rozgłośni radiowych Leszek Balcerowicz powiedział: Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale sprawa SKOK-ów to największa afera finansowa w ramach naszego sektora finansowego. 
Pierwszy finansista III RP musi wiedzieć, co mówi, toteż nie pozostaje nam nic innego, jak udać się śledczym tropem i odszukać źródła i genezę tej afery.
W powszechnych doniesieniach medialnych często pada kwota 3 mld złotych, jakie do tej pory był zmuszony wypłacić depozytariuszom SKOK-ów Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Udajemy się więc na stronę BFG i tam odszukujemy następujący komunikat:

Uchwała nr 105/DGD/2014 Zarządu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego z dnia 17 grudnia 2014 r. w sprawie realizacji wypłat środków gwarantowanych deponentom Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie (...)
§ 3.
Kwota stanowiąca sumę środków gwarantowanych przekazywana Bankowi na wypłaty środków gwarantowanych wynosi 2.246.390.228,16 zł (słownie: dwa miliardy dwieście czterdzieści sześć milionów trzysta dziewięćdziesiąt tysięcy dwieście dwadzieścia osiem złotych szesnaście groszy). źródło

Widzimy więc, że sam SKOK Wołomin wygenerował, z grubsza licząc, w okolicach 2/3 wypłaconej sumy. Jakby nie patrzeć mamy więc głównego winowajcę afery. Nie sposób nie przyjrzeć się bliżej finansowym dokonaniom rodem z Wołomina. Sięgnijmy więc do ustaleń biegłego rewidenta SKOK-u Wołomin. Audyt za rok obrotowy 2011 oraz audyt zewnętrzny wymagany poprzez art. 89 ustawy o SKOK-ach z 5 listopada 2009 r. przeprowadziła ta sama firma, renomowana i powszechnie znana na polskim i światowym rynku, BDO Sp. z o.o. Poniżej kilka informacji o Biegłym:   

W Polsce BDO rozpoczęła swoją działalność w 1991 roku, jako jedna z pierwszych na polskim rynku firm audytorsko-doradczych.
Obecnie posiada swoje biura w Warszawie (Centrala), Katowicach, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu, gdzie zatrudnia  blisko 300 konsultantów i ekspertów, w tym ponad 20 biegłych rewidentów, a także kilkunastu doradców podatkowych i radców prawnych.
Portfolio Klientów BDO tworzą przede wszystkim podmioty z „Listy 500”największych przedsiębiorstw polskiej gospodarki notowanych w rankingu dziennika „Rzeczpospolita”, a także średnie firmy polskie i międzynarodowe, firmy rodzinne, spółki giełdowe oraz instytucje finansowe. (...)
BDO na świecie powstała w 1963 roku w wyniku połączenia firm konsultingowych Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemiec, Kanady i Stanów Zjednoczonych, które złączyły swoje siły, wiedzę i doświadczenie, dając początek międzynarodowej sieci ekspertów Binder Seidman International Group.
Obecnie sieć firm BDO na świecie posiada ponad 1.200 biur w 145 krajach Europy, Ameryki Północnej i Południowej, Azji, w krajach południowego Pacyfiku, na Bliskim Wschodzie i w Afryce oraz zatrudnia ponad 55.000 ekspertów i specjalistów z różnych dziedzin ekonomii, finansów i prawa. (źródło)

Na polskim rynku, bez cienia wątpliwości, to górna półka audytu. Z pewnością biegli z BDO musieli coś dostrzec, skoro zdaniem guru polskiej transformacji, mieliśmy do czynienia z największą aferą finansową w ramach naszego sektora finansowego.

Poniżej zamieszczam opinię biegłego za rok obrotowy 2011. Proszę wybaczyć, że cytuję całość, mając przy tym pełną świadomość jak uciążliwe dla zwykłego umysłu bywają finansowe zaklęcia, ale idzie też i o to, aby w tym przypadku treść wzięła górę nad formą. Wszak zajmujemy się finansami, więc rzetelność ponad wszystko:

Opinia Niezależnego Biegłego Rewidenta dla Zebrania Przedstawicieli Członków oraz Rady Nadzorczej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie

Przeprowadziliśmy badanie załączonego sprawozdania finansowego Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie z siedzibą w Wołominie, przy ul. Legionów 29, na które składa się:
 - wprowadzenie do sprawozdania finansowego,
 - bilans sporządzony na dzień 31 grudnia 2011 roku, który po stronie aktywów i pasywów zamyka się sumą 1 369 917 689,47 zł;
 - rachunek zysków i strat za rok obrotowy od 1 stycznia do 31 grudnia 2011 roku wykazujący zysk netto w wysokości 45 235 326,76 zł;
 - zestawienie zmian w funduszu własnym za rok obrotowy od 1 stycznia do 31 grudnia 2011 roku wykazujące wzrost funduszu własnego o kwotę 51 847 601,76 zł;
 - rachunek przepływów pieniężnych, za rok obrotowy od 1 stycznia do 31 grudnia 2011 roku wykazujący wzrost stanu środków pieniężnych netto o kwotę 358 300,39 zł;
 - oraz dodatkowe informacje i objaśnienia.

Za sporządzenie zgodnego z obowiązującymi przepisami sprawozdania finansowego oraz sprawozdania z działalności odpowiedzialny jest Zarząd Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie.
Zarząd Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie oraz członkowie Rady Nadzorczej są zobowiązani do zapewnienia, aby sprawozdanie finansowe oraz sprawozdanie z działalności spełniały wymagania przewidziane w ustawie z dnia 29 września 1994 roku o rachunkowości (…), zwanej dalej „ustawą o rachunkowości”.
Naszym zadaniem było zbadanie i wyrażenie opinii o zgodności z wymagającymi zastosowania zasadami (polityką) rachunkowości tego sprawozdania finansowego oraz czy rzetelnie i jasno przedstawia ono, we wszystkich istotnych aspektach, sytuację majątkową i finansową, jak też wynik finansowy Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie oraz o prawidłowości ksiąg rachunkowych stanowiących podstawę jego sporządzenia.

Badanie sprawozdania finansowego przeprowadziliśmy stosownie do postanowień:
1/ rozdziału 7 ustawy o rachunkowości,
2/ krajowych standardów rewizji finansowej, wydanych przez Krajową Radę Biegłych Rewidentów w Polsce.
Badanie sprawozdania finansowego zaplanowaliśmy i przeprowadziliśmy w taki sposób, aby uzyskać racjonalną pewność, pozwalającą na wyrażenie opinii o sprawozdaniu. W szczególności badanie obejmowało sprawdzenie poprawności zastosowanych przez Spółdzielczą Kasę Oszczędnościowo-Kredytową w Wołominie zasad (polityki) rachunkowości i znaczących szacunków, sprawdzenie w przeważającej mierze w sposób wyrywkowy dowodów i zapisów księgowych, z których wynikają liczby i informacje zawarte w sprawozdaniu finansowym, jak i całościową ocenę sprawozdania finansowego.
Uważamy, że badanie dostarczyło wystarczającej podstawy do wyrażenia opinii.
Naszym zdaniem zbadane sprawozdanie finansowe, we wszystkich istotnych aspektach:
a) przedstawia rzetelnie i jasno informacje istotne dla oceny sytuacji majątkowej i finansowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie na dzień 31 grudnia 2011 roku, jak też jej wyniku finansowego za rok obrotowy od 1 stycznia do 31 grudnia 2011 roku,
b) zostało sporządzone zgodnie z wymagającymi zastosowania zasadami (polityką) rachunkowości oraz na podstawie prawidłowo prowadzonych ksiąg rachunkowych,
c) jest zgodne z wpływającymi na treść sprawozdania finansowego przepisami prawa i postanowieniami statutu Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie.
Sprawozdanie z działalności jednostki jest kompletne w rozumieniu art. 49 ust. 2 ustawy o rachunkowości, a zawarte w nim informacje, pochodzące ze zbadanego sprawozdania finansowego, są z nim zgodne.
Poznań, 30 kwietnia 2012 roku  BDO Sp. z o.o., ul. Postępu 12, 02-676 Warszawa, Podmiot uprawniony do badania sprawozdań finansowych nr 3355
Kluczowy biegły rewident przeprowadzający badanie: Agata Wojtkowiak Audit Partner nr ewid. 10784





Gołym okiem widać, że opinia jest bez zastrzeżeń. Cóż, pierwszy strzał i kulą trafiliśmy w płot. Trzeba będzie szukać dalej, Leszek Balcerowicz musi mieć rację. W następnym wpisie zajmiemy się audytem z roku 2012.