piątek, 23 listopada 2018

Sumienie rawskiego PSL-u

20 listopada odbyła się I sesja VI kadencji Rady Powiatu Rawskiego. Porządek obrad zaproponowany przez Komisarza Wyborczego obejmował zaprzysiężenie radnych oraz wybór przewodniczącego Rady Powiatu Rawskiego.


Po złożeniu ślubowania przystąpiliśmy do wyboru przewodniczącego. Klub Radnych PSL zaproponował kandydaturę dotychczasowej przewodniczącej Marii Charążki. Klub PiS zaś zgłosił moją kandydaturę. Zgodnie z podziałem mandatów przewodniczącą Rady Powiatu Rawskiego VI kadencji została Maria Charążka (Stosunek głosów 10:7). Po dokonaniu wyboru Maria Charążka przejęła przewodnictwo z rąk przewodniczącego seniora Zofii Winiarskiej.

Na tym sesja mogłaby się zakończyć, jednak przewodniczący Zarządu Powiatu Rawskiego Józef Matysiak złożył wniosek o rozszerzenie porządku obrad o wybór wiceprzewodniczącego rady, starosty, wicestarosty oraz trzech członków zarządu. Ponadto zaproponował, aby włączyć do porządku obrad uchwałę dotyczącą zmiany budżetu na rok 2018 i zmianę uchwały ws. Wieloletniej prognozy finansowej.
W tym momencie mieliśmy pierwszy zgrzyt w nowej kadencji. Zwróciłem uwagę, że zgodnie z §  8 pkt 3 statutu materiały na sesję powinny być dostarczone radnym na 7 dni przed rozpoczęciem sesji. W tym wypadku radni materiały otrzymali dzień przed sesją, tj. 19 listopada.
Ponadto zgodnie § 22 ust. 3 – projekty uchwał powinny być zaopiniowane przez właściwe Komisje Rady. Oczywiście takich opinii nie było.
Radca Prawny Starostwa Powiatowego Jolanta Miśkiewicz, poproszona o opinię w tej sprawie nie była w stanie wskazać zgodności z prawem ww. podjęcia uchwał, pozostawiając sprawę sumieniu radnych. Starosta Matysiak zaś apelował o odejście od procedur i przyjęcie uchwały. Proponowane przez Starostę punkty zostały wniesione do porządku obrad.

W kwestii wyboru wiceprzewodniczącego klub radnych PSL zgłosił kandydaturę Ryszarda Imioły. W imieniu klubu PiS moją kandydaturę zgłosił radny Jarosław Uchman, argumentując, że drugi co do wielkości klub rady powiatu powinien mieć swoją reprezentację w prezydium rady. Wynik głosowania był jasny – 10 głosami radni PSL obrali Ryszarda Imiołę.

Kolejny punkt obrad dotyczył wyboru Starosty Rawskiego. Klub Radnych PSL zgłosił kandydaturę Józefa Matysiaka. W imieniu klubu złożyłem oświadczenie, w którym zapowiedzieliśmy, że nie możemy poprzeć kandydatów PSL-u, których obarczamy odpowiedzialnością za dotychczasowe zarządzanie Powiatem Rawskim, w tym w szczególności odpowiedzialnością za doprowadzenie do fatalnej sytuacji finansowej podmiotu prowadzącego szpital.
Zwróciliśmy uwagę, że dalej nie mogą być przemilczane kwestie finansowania i obsługi długu zewnętrznego, szczególnie w instytucjach pozabankowych. Ponadto, po raz kolejny zwróciliśmy się do Zarządu Powiatu Rawskiego o skuteczną windykację należności SP ZOZ-u od byłego dzierżawcy szpitala, w kwocie 5 mln zł, stanowiącego zabezpieczenie należytego wykonania umowy dzierżawy 210/2013.
Apelowaliśmy także o należyte wsparcie dla powiatowych placówek oświatowych i wychowawczych – przypominając o konieczności remontu Zespołu Placówek Specjalnych oraz terminowym płaceniu składek ZUS na rzecz pracowników powiatowych jednostek oświatowych i wychowawczych. Podnieśliśmy również problem związany z likwidacją barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych, które w obiektach powiatowych są niestety normą.
Jednocześnie zapowiedzieliśmy, zgodnie z rolą i zadaniem opozycji, stałą i konsekwentną kontrolę poczynań Zarządu Powiatu Rawskiego. W dalszym ciągu będziemy pozyskiwać informacje, które dotychczas nie były znane rawskiej opinii publicznej, a które powinny być jej znane już od dawna. W związku z powyższym zaapelowaliśmy by na początek współpracy przyszły zarząd opublikował wszystkie umowy kredytowe i pożyczkowe zawarte przez Powiat i SP ZOZ w Rawie Mazowieckiej, ponieważ Wyborcy i podatnicy maja prawo znać warunki, na jakich zaciągają zobowiązania władze Powiatu, lub władze jednostek od Powiatu zależnych.

Wybór starosty był oczywiście formalnością – przy 10 głosach "za" i 7 "przeciw" Starostą Rawskim został Józef Matysiak. Następnie starosta Matysiak zaproponował na funkcję swojego zastępcy dotychczasowego wicestarostę Jacka Otulaka, który również został wybrany identycznym stosunkiem głosów (10:7)
Na członków Zarządu Powiatu Rawskiego starosta Matysiak zgłosił 3 kandydatury – Jarosława Kobierskiego, Grzegorza Stefaniaka i Henryka Majewskiego. Wynik głosowania oczywiście analogiczny do wszystkich poprzednich decyzji Rady Powiatu. W tym punkcie sesji ukonstytuował się cały organ wykonawczy jakim jest Zarząd Powiatu w składzie:

Józef Matysiak – starosta (dotychczasowy starosta)
Jacek Otulak – wicestarosta (dotychczasowy wicestarosta)
Jarosław Kobierski – członek zarządu (dotychczasowy członek zarządu)
Grzegorz Stefaniak – członek zarządu (dotychczasowy wiceprzewodniczący rady)
Henryk Majewski – członek zarządu (dotychczasowy przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska, Rolnictwa, Leśnictwa i Gospodarki Terenami)

Jak widzimy, co do sztuki, całkiem #nowyPSL. Ostatnie dwa punkty porządku obrad dotyczyły wspomnianych wcześniej uchwał budżetowych, które również zostały przyjęte.

Podsumowując – po pierwszej sesji widzimy jasno, że przez następne 5 lat będzie decydować arytmetyka (10:7). Pomimo niezmiennych  deklaracji współpracy ze strony starosty Matysiaka widać, że słowa to jedno, a czyny drugie. I jak pokazało życie, nawet statut, jak trzeba, to też można przegłosować a podstawową przesłanką staje się sumienie. Dodajmy – sumienie PSL-u.
Ciekawe, kiedy to sumienie zezwoli na poinformowanie wyborców o warunkach na jakich zaciągane są pożyczki w instytucjach pozabankowych. A może to sumienie jednak czegoś się wstydzi?


piątek, 2 listopada 2018

Przed II turą

Jak pamiętamy z I części, łączna ilość głosów oddanych na prawicowych kandydatów na radnych i burmistrza daje podstawę do wniosku, że w Rawie elektorat prawicowy dysponuje lekką przewagą nad elektoratem lewicowym. A jak to wygląda w kontekście samego Prawa i Sprawiedliwości? 

wiadomosci.dziennik.pl

Kandydaci na radnych do Rady Miasta z komitetu PiS zdobyli łącznie 2527 głosów, co stanowiło 34,65% wszystkich oddanych ważnych głosów. Kandydat na burmistrza Dariusz Misztal otrzymał 2825 głosów, co dało 38,17% wszystkich głosów. I na koniec dodajmy, że kandydaci na radnych do Rady Powiatu Rawskiego startujący z list Prawa i Sprawiedliwości otrzymali 3526 głosów, co stanowiło 49,05% wszystkich oddanych głosów ważnych.
Jak widzimy, na każdym poziomie samodzielny wynik rawskiego PiS-u jest wyższy od średniej krajowej a w przypadku głosów dla kandydatów do Rady Powiatu zdecydowanie wyższy od powyższej średniej. Dodajmy, że gdyby rawska prawica poszła do wyborów razem, to wyniki głosowania do Rady Miasta i w wyborach na burmistrza lekko przekraczałyby 50% oddanych głosów ważnych.

Interesujące spostrzeżenia można poczynić porównując liczbę wydanych kart, głosów oddanych i głosów ważnych. Liczba wydanych kart, bez względu na rodzaj wyborów, jest dość zbliżona. Do Rady Miasta wydano 7532 karty, w głosowaniu na burmistrza wydano 7534 karty, natomiast do Rady Powiatu wydano 7527 kart. Odpowiednio oddano głosów: do Rady Miasta 7512, na burmistrza 7519, do Rady Powiatu zaś 7521. Różnice są więc niewielkie.
Trochę inaczej rzecz wygląda, gdy porównamy ilość głosów uznanych za ważne: do Rady Miasta takich głosów było 7292 (o 240 mniej od wydanych kart), na burmistrza 7402 (o 132 mniej od wydanych kart), do Rady Powiatu 7189 (o 338 głosów mniej od wydanych kart).
Jako pewną osobliwość można potraktować fakt że w trzech rawskich komisjach liczba oddanych głosów przekraczała nieznacznie liczbę wydanych kart do głosowania.

Podsumowanie

Jeżeli ktoś sądzi, że wyniki I tury wyborów i wyraźne zwycięstwo kandydatów na radnych z komitetu Piotra Irli determinują wyniki II tury wyborów na burmistrza, to wydaję się, że jest to opinia błędna. Mocno odbiegająca od przedstawionych wyżej (także w I części) analiz. Z nich wynika jasno, że przewagę miał elektorat prawicowy. Teraz rzecz w tym, żeby ponownie poszedł do wyborów.

Zwolennicy Piotra Irli podkreślają, że Rawie będzie służyć jedność władzy burmistrza i większości w Radzie Miasta. Gdyby to było prawdą to nasz Powiat winien być krainą dobrobytu. Od blisko dwudziestu lat mamy tutaj właśnie taką jedność i jakoś nie przekłada się to na sprawne zarządzanie. Wprost przeciwnie, widzimy na każdym kroku brak skutecznego zarządzania i niekontrolowany przyrost długu pozabankowego w SP ZOZ, dodatkowo zabezpieczonego na powiatowych nieruchomościach. A teraz ponadto widzimy jeszcze górę, przynajmniej jak do tej pory, nieściągalnych należności.     
Dopiero od tej kadencji Rady Powiatu Rawskiego, dzięki działaniom opozycji, wielokrotnie mieliśmy pierwszy raz szansę dowiedzieć się o niektórym umowach, wydarzeniach i faktach. Widzimy więc, jak bardzo potrzebna jest naturalna kontrola. Każdej władzy bowiem trzeba patrzeć na ręce.

Nie inaczej sprawy przedstawiają się w relacjach: Rada Miasta – burmistrz. Dla finansów i inwestycji miejskich będzie o wiele lepiej, gdy burmistrzem dalej pozostanie Dariusz Misztal. Po pierwsze, już ma zapewnienia o współfinansowaniu części inwestycji a więc będzie mu łatwiej je wyegzekwować. Po drugie, w trakcie obecnej kadencji potrafił trzymać w ryzach dług (nawet go obniżając), przy wyraźnie rosnącym budżecie. Po trzecie, zapowiedział utrzymanie podatków na dotychczasowym poziomie. Przed rządami Dariusza Misztala rzecz w Rawie nieznana. To jest gospodarskie podejście, dające szansę i nadzieję, że za pięć lat miasto będzie wzbogacone w zapowiedziane inwestycje a jego budżet i zobowiązania będą pod kontrolą. Ponadto jego rządy w mieście będą dysponowały naturalną opozycją w postaci wybranych radnych. Mechanizm kontrolny jest więc zapewniony. Przy wygranej Piotra Irli naturalny mechanizm kontrolny zostanie zdemontowany. 
Dlatego zwracam się z prośbą do mieszkańców Rawy o oddanie głosu w II turze na Dariusza Misztala. Nasz kandydat - Dariusz Misztal - zapewni konieczną dla naszego wspólnego bezpieczeństwa – równowagę.

Kilka uwag po wynikach I tury



Wyniki wyborów do Rady Miasta Rawa Mazowiecka mogłyby wskazywać na miażdżącą przewagę głosów oddanych na radnych związanych z Piotrem Irlą. Ten hurraoptymizm udzielił się chyba także samemu kandydatowi na burmistrza. Inaczej trudno sobie wytłumaczyć buńczuczne stwierdzenie, że Dariusz Misztal w takiej sytuacji powinien sobie dać spokój z II turą. Czy dokonując głębszej analizy wyników głosowania rzeczywiście znajdziemy podstawy do tak zdecydowanych oświadczeń? Przyjrzyjmy się bliżej wynikom wyborów.

Rada Miasta

Jak wiemy radnymi na kolejną kadencję zostali jedynie przedstawiciele dwóch komitetów wyborczych: Prawa i Sprawiedliwości (3 radnych) i Piotra Irli (12 radnych). Mniejszym lub większym zaskoczeniem była całkowita porażka „Wspólnej sprawy” Zbigniewa Sienkiewicza (0 radnych). Komitetowi „Twoje miasto-Twój wybór” Anetty Małachowskiej również nie udało się wprowadzić żadnego radnego.     

Interesująco wygląda porównanie głosów oddanych na radnych i kandydata na burmistrza. Na wszystkich radnych z komitetu Piotra Irli oddano 2938 głosów, zaś sam kandydat na burmistrza otrzymał 3029 głosów (91 głosów więcej niż jego kandydaci na radnych).
Kandydaci na radnych startujący z komitetu Anetty Małachowskiej otrzymali 648 głosów, a sama kandydatka na burmistrza 650 głosów. (O dwa głosy więcej niż jej kandydaci na radnych).
Kandydaci na radnych z komitetu Wspólna sprawa otrzymali 1179 głosów. Natomiast Zbigniew Sienkiewicz uzyskał 898 głosów (o 281 głosów mniej niż jego kandydaci na radnych)
Kandydaci Prawa i Sprawiedliwości cieszyli się zaufaniem 2527 wyborców, natomiast Dariusz Misztal otrzymał 2825 głosów (o 298 głosów więcej niż jego kandydaci na radnych).

Dodać tutaj należy, że kart do głosowania na radnych wydano 7532 sztuki, głosów oddano 7512, w tym głosów ważnych było 7292. W przypadku wyborów na burmistrza kart do głosowania wydano 7534, głosów oddano 7519, z tego za ważne uznano 7402. Czyli przy porównywalnej ilości wydanych kart i oddanych głosów, głosów ważnych w wyborach na burmistrza było aż o 110 więcej niż w przypadku wyborów na radnych. 

Co tutaj rzuca się na pierwszy rzut oka? Oczywiście to, że gdyby nie podział na rawskiej prawicy, to Piotr Irla miałby znacznie gorsze samopoczucie, gdyż z jego komitetu do Rady Miasta dostałoby się dwóch kandydatów. Pozostałych trzynaście mandatów byłoby w posiadaniu prawicy. Ostateczny wynik byłby więc nie 3 do 12 a 13 do 2, ujmując sprawę z naszego punktu widzenia. Czy w takiej sytuacji Dariusz Misztal byłby równie buńczuczny w sprawie dalszego kandydowania Piotra Irli? Trudno to sobie nawet wyobrazić.

Drugie spostrzeżenie jest również interesujące i jest prostą konsekwencją pierwszego. Wspólny kandydat prawicy na burmistrza otrzymałby 3723 głosy, czyli prawie 700 głosów więcej od Piotra Irli. A to stanowiłoby o 42 głosy więcej niż połowa wszystkich oddanych ważnych głosów. Nawet gdyby wszyscy pozostali wyborcy, czyli elektorat Anetty Małachowskiej, głosowali na Piotra Irlę, to ten otrzymałby o 44 głosy mniej niż kandydat prawicy.  

Trzecie spostrzeżenie pokazuje interesujące zjawisko. Otóż jedynie Zbigniew Sienkiewicz uzyskał mniej głosów (898) niż jego kandydaci na radnych (1179). Różnica na niekorzyść Sienkiewicza wynosi więc 281 głosów. Z kolei Dariusz Misztal miał o 298 głosów więcej niż wszyscy kandydaci na radnych z komitetu Prawa i Sprawiedliwości. Debet u Sienkiewicza dość logicznie pokrywa się z górką u Misztala. Wychodzi na to, że w przybliżeniu co czwarty wyborca radnych z komitetu „Wspólna sprawa”, w głosowaniu na burmistrza oddał swój głos nie na Zbigniewa Sienkiewicza a na Dariusza Misztala.
Uwzględniając, że elektorat komitetu „Twoje miasto-Twój wybór” i elektorat Anetty Małachowskiej jest praktycznie tożsamy (648 i 650 głosów), wypada jakoś wytłumaczyć górkę, blisko 100 głosów, u Irli. Otóż, prawie taka sama różnica występuje pomiędzy ilością głosów ważnych oddanych na burmistrza a ilością głosów ważnych oddanych na radnych (7402-7292). I wszystko, tak z grubsza, się zgadza.

Wnioski bardziej rozbudowane postaram się przedstawić wieczorem, teraz napiszę tylko tyle: w I turze większość wyborców stanowił  elektorat prawicowy.

środa, 31 października 2018

Ta ostatnia sesja...



Wczoraj odbyła się ostatnia sesja Rady Powiatu Rawskiego w dobiegającej końca kadencji. Taka grzeczna i miła, że aż nie wypadało psuć dobrego humoru radnym z PSL-u. Wystarczy, że niespodziewanie pojawił się nasz nowy narybek, czyli radny Lesiak, co już przez starostę Matysiaka mogło być uznane za celową i zamierzoną przez nas dezintegrację przeciwnika.
Nie mogłem sobie jednak pozwolić na zupełne zaniechanie, toteż tradycyjnie wystąpiłem z zapytaniem o sukcesy windykacyjne. Jak czytelnicy bloga pamiętają powyższy temat był tutaj przedmiotem kilku wpisów, m.in.: „Co i ile windykują?”, „Weksel sobie leży…”, czy wreszcie „Rośnie jak na drożdżach” i „Adekwatnie do odpowiedzi starosty”.

Oczywiście odpowiedź starosty Matysiaka, podobnie jak moje pytanie, miała naturę standardową. Działania windykacyjne trwają i trwają mać, chciałoby się dodać. Przekładając to na język prosty oznacza to tyle, że żaden grosz z wymagalnych należności od AMG Centrum Medyczne i Centrum Dializa, przekraczających 7 mln zł, na konto powiatu i SP ZOZ nie wpłynął. Przypominam, że od wypowiedzenia umowy dzierżawy minęło trzy i pół miesiąca. Tak w powiecie rawskim windykuje się coś, co miało mieć postać zabezpieczenia umowy w formie gwarancji bankowej, ubezpieczeniowej lub równoważnej.

Widocznie w rawskim PSL-u uważają, że szybciej i skuteczniej od windykacji należności od wspomnianych spółek uda się plan skoku na kasę miasta. Nadzieją jest tu nowa rada, w składzie której wyrosły koniczynki, a do pełni szczęścia brakuje tylko sukcesu Piotra Irli. Jeżeli mieszkańcy Rawy podzielą oczekiwania dawnych sprawdzonych towarzyszy, to z punktu widzenia debetów w kasie SP ZOZ  takie wydarzenie będzie można porównać do odkrycia studni z wodą na Saharze. Wątpię, żeby to była woda tania i dla wszystkich, ale jak to pewien rzecznik dawniej gadał: władza się wyżywi. Może w tym przypadku byłoby trafniej napisać, że wreszcie się napoi, niczym wielbłąd po karawanie. Tak do syta, że aż brodą będzie ciekło. A że Rawie przez długie lata może się to nie tylko czkawką odbijać, to już skutek trzeciorzędny. Z tamtejszego punktu widzenia, oczywiście.

Znacznie ciekawsze od sesji były kuluary. Tu mogę napisać tyle. Z pewnością w nowej kadencji rady powiatu będzie jeden PiS. I ze dwa „peezele”. Niby już mamy stary i nowy, ale tym razem nie idzie o wizerunkowy trick. Tu walka idzie na serio. Tylko ślepy nie widzi jak iskrzy, głuchy nie słyszy grzmotów a pozbawiony powonienia nie czuje swądu. Tak, władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy, daje się słyszeć od jednych rawskich wróbelków. Czas na młodość, ćwierkają inne. 
Tak sobie myślę, że gdyby podstępnie w miejsce obrad „zielonych” podrzucić jakieś kłonice, to rychło mielibyśmy większość na radzie. Bowiem z pewnością kilku „zielonych”, po wewnątrzpartyjnej wymianie poglądów, miałaby okazję stać się pacjentami naszego szpitala. Ale nie będziemy tacy podstępni. I chociaż pokusy są nam rzucane niemal pod nogi, zupełnie nie będziemy arbitrami w tym sporze młodości z doświadczeniem. Jak to mądrzy ludzie mówią: nie nasz cyrk...

piątek, 19 października 2018

Kto wygra wybory?

fot. niezalezna.pl

12 mln zł trafi do dolnośląskich Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych z ministerialnego programu „Wspieramy SOR”, oraz na szkolenie pielęgniarek, z programu „Wsparcie na starcie”. (Więcej)
11,5 mln zł przekaże Ministerstwo Zdrowia na szpitalne oddziały ratunkowe i na stypendia dla pielęgniarek na Podkarpaciu. Umowy o dofinansowaniu podpisała w Rzeszowie wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko z dyrektorami kilku placówek. (Więcej)
Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski podpisał w czwartek w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim w Kielcach pięć umów na dofinansowanie szpitalnych oddziałów ratunkowych oraz stypendialny program dla pielęgniarek. (Więcej)

Cała Polska obficie czerpie z tego dofinansowania. Informuje o tym prasa lokalna, prawicowa, lewicowa, jak to pokazaliśmy powyżej. A co z tego mamy my, mieszkańcy powiatu rawskiego? Figę z makiem. Bowiem u nas nie ma czego dofinansować. SOR był, ale się zmył. Dzięki naszym lokalnym, powiatowym włodarzom jesteśmy w miejscu, do którego słońce nie dociera. To, czego nie dostaliśmy teraz można już uznać za definitywnie stracone. Bowiem wsparcie dostają ci, którzy na to zasługują.

Rząd zabrał pieniądze złodziejom. Może jeszcze nie wszystkie, nie ma tygodnia żebyśmy nie słyszeli o kolejnych zatrzymaniach oszustów VAT-owskich. Zabrał jednak na tyle dużo, że wystarcza nie tylko na rozbudowane programy socjalne. Wystarcza też na wsparcie dla różnorodnych programów kierowanych dla lokalnych samorządów.



Pojawiają się głosy, podobnie jak w 2015 r. w przypadku programu 500+, że na tak ambitny program środków nie wystarczy. Że przed wyborami samorządowymi to jest jakaś kiełbasa wyborcza. Przyjrzyjmy się uważniej.
Według danych Komisji Europejskiej kwota wyłudzeń to 262 mld zł. Gdyby środki wyprowadzone z budżetu za rządów koalicji PO-PSL przeznaczyć na inwestycje w Polsce, to każde województwo mogłoby liczyć na ponad 16 miliardów. Przekładając na powiaty, każdy byłby bogatszy o 690 mln. Gdyby to podzielić na gminy, każda otrzymałaby 105 mln. Środki więc są, jedynie nie wolno pozwalać ich rozkradać.

O czym decydujemy w tych wyborach? O tym, ile z tej wielkiej puli przyjdzie w formie dofinansowań do inwestycji w naszych gminach, miastach i powiecie.

Co jest konieczne abyśmy we wszystkich jednostkach samorządu terytorialnego leżących na terenie Powiatu Rawskiego zmaksymalizowali przypływ tych środków? Synergia, czyli współdziałanie różnych władz samorządowych, dzięki któremu każda z tych władz uzyska więcej niż w sytuacji, gdy działałaby samodzielnie. Brak działań synergicznych pozbawia szans na rozwój.

Spójrzmy historycznie na sprawę szpitala. Starosta Matysiak nie był w stanie dogadać się ani z burmistrzem obecnym, ani z poprzednim. A w sprawie tworzenia spółki samorządowej wsparcia odmówiły mu nawet te gminy, gdzie rządzi PSL (z wyjątkiem Regnowa). Głos na PSL jest więc głosem straconym, bowiem oni nie tylko nie są w stanie dogadać się z kimś zewnętrznym, oni nie są w stanie dogadać się nawet między sobą. Nie wyobrażam sobie, żeby w sytuacji rządów PiS-u w powiecie, porozumienie z burmistrzem Misztalem było nieosiągnięte.

Samorządy, które będą uwikłane w wewnętrzne walki przegrają w wyścigu o dostęp do tych rządowych dofinansowań. Wygrają te powiaty, które będą posiadały synergiczną zdolność z innymi jednostkami samorządu terytorialnego leżącymi na danym terenie  do przedstawiania projektów dających pożytek jak największej grupie mieszkańców. W konsekwencji wygrają ci mieszkańcy, którzy w wyborach postawią na władze zdolne do synergicznych działań. Tam, gdzie zdolność do zintegrowanych działań i wspólnych projektów nie wystąpi, będzie jak z cytowanymi wyżej SOR-ami. Jedni dostaną dofinansowania, drugim pozostaną do spłaty odsetki w instytucjach pozabankowych. Taki będzie koszt pozostawienia przy władzy PSL-u w powiecie rawskim.

Sukcesu nie zapewni także głos oddany na jakieś formacje kanapowe, których skala działania z natury rzeczy może być często jedynie lokalna. W czasie, kiedy one w sprawach projektów dopiero będą się dogadywać między sobą, w tych powiatach, gdzie władza będzie skuteczniej zintegrowana, samorządowcy będą już składać wnioski o rządowe dofinansowania. A więc w tej kolejce będzie można już stanąć tylko za konkurencją.


W powiecie rawskim formacją polityczną dającą największe szanse na sprawnie zintegrowane władze w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego jest Prawo i Sprawiedliwość.  Wystawiamy w wyborach największą liczbę kandydatów na każdym z trzech poziomów władzy samorządowej, dodatkowo wspieramy indywidualnych kandydatów startujących spoza naszego ugrupowania. W największym stopniu dajemy więc szansę na szybką poziomą synergię działań zmierzających do pozyskania rządowych środków na inwestycje. Nie bez znaczenia jest także fakt, że synergia pionowa już występuje.

Prosimy więc o zaufanie i głosy na naszych kandydatów wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Każdy głos oddany na naszą formację to powiększenie szansy na inwestycje, tak potrzebne w naszych gminach, miastach i powiecie. Nie możemy sobie pozwolić na dalsze błędy i akceptację dla takiego rozwoju wydarzeń, jaki wystąpił ze szpitalem i SOR-em. To od nas wszystkich zależy, czy kolejne inwestycje przyjdą, czy ponownie nas pominą. Razem wygrajmy te wybory.

czwartek, 18 października 2018

Zawsze coś...

fot. rp.pl


Pamiętacie z pewnością reklamę pewnego banku, w której bohaterowi na drodze do skorzystania z oferty stawało zawsze coś…? No właśnie, tak to już bywa z niektórymi osobnikami, a czasem nawet z całymi grupami osobników, że zawsze coś…

29 listopada 2017 r. Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości Rady Powiatu Rawskiego zaprosił starostę Matysiaka na debatę w sprawie funkcjonowania i przyszłości rawskiego szpitala. Zostały zaproponowane dwa terminy a miejscem debaty miała być sala w Miejskim Domu Kultury:

W związku z powyższym zapraszamy Pana Starostę, jako osobę ustawowo odpowiedzialną za ochronę zdrowia w Powiecie Rawskim, do publicznej debaty przy udziale mieszkańców naszego Powiatu.

Po dwóch dniach doczekaliśmy się odpowiedzi starosty Matysiaka, w której m.in. czytamy:

Stoję na stanowisku, że miejscem do publicznego omawiania spraw związanych z działalnością powiatu jest budynek Starostwa Powiatowego a najwłaściwszym czasem jest czas obradowania jego ustawowych organów, organu stanowiącego przede wszystkim.

Pan starosta zapomniał tutaj widocznie, że sugerowany czas obradowania organów całkiem nieprzypadkowo pokrywa się z czasem pracy zdecydowanej większości mieszkańców i w związku z powyższym trudno oczekiwać, żeby na spotkania nawet w ważnej sprawie ludzie brali urlopy. Ale z pewnością dla „organów” było to tłumaczenie, chociaż niekoniecznie przekonywujące, to wygodne. Jak pamiętamy spotkanie się odbyło, natomiast „organy” nie dotarły.

Kolejne zaproszenie zostało wystosowane do starosty z „organami” na marcową debatę w sprawie sytuacji finansowej rawskiego powiatu. W rychłej odpowiedzi zostałem przez starostę pouczony, iż:
 Organizowaną debatę traktuję jako przedwczesne rozpoczęcie kampanii wyborczej.

Oczywiście na zorganizowane spotkanie nie dotarł ani starosta, ani „organy”. Analogicznie rzecz się miała z debatą o spółce samorządowej na początku lipca br. Zawsze coś… 

Przywykliśmy, że ciężko jest uzyskać odpowiedzi na zadawane pytania w trakcie sesji Rady powiatu. Nawet jeżeli padną to później okazuje się, że ważne jest to, co na piśmie (np. kuriozalny przypadek ze sprzecznością w odpowiedzi ustnej i pisemnej w sprawie zaległości wobec pożyczkodawcy). Nie łatwiej bywa na gościnnych występach starosty podczas sesji Rady miasta (choćby ostatnio dwa pytania pozostawione bez odpowiedzi). Nawet na wyborczej konwencji PSL-u w MDK-u, na której zresztą nie przewidziano chyba nawet udziału publiczności, gdzie starosta poległ na pierwszym, wymuszonym pytaniu: ile wynoszą na chwilę obecną wymagalne należności SP ZOZ-u wobec AMG Centrum Medyczne Sp. z o.o.? W zasadzie pozostają jedynie pisemne zapytania i interpelacje, ale tu też spotyka się utrudnienia na każdym możliwym kroku. Do dzisiaj nie uzyskałem dostępu do deklaracji wekslowej wystawionego przez Centrum Dializa weksla (pomimo nawet wskazania miejsca w pisemnej odpowiedzi udzielonej przez starostę, gdzie z nią mogę się zapoznać).

Przyszedł więc czas kampanii wyborczej. Być może teraz się uda. Razem z radnym Jarosławem Uchmanem zaprosiliśmy naszych kolegów radnych z PSL-u na publiczne spotkanie celem porozmawiania o sprawach związanych z przyszłością naszego szpitala. Muszę tutaj dodać, iż część znajomych szczerze wątpiła w zasadność zapraszania PSL-u do debaty, bowiem zakładała, że i tak się nie pojawią. Jak to może wyglądać w praktyce pokazało nasze wcześniejsze spotkanie wyborcze w jednej z miejscowości, na którym miało pojawić się, tak z zaskoczenia, dwóch ważnych członków Zarządu Powiaty Rawskiego. I rzeczywiście się pojawili. Zamiast jednak skorzystać z zaproszenia (a przekonywaliśmy jak tylko się dało), dokładnie w momencie rozpoczęcia spotkania zrobili w tył zwrot i udali się do domów. To po co przyjechali?  

Byłem więc przyjemnie zaskoczony, kiedy w niecałe dwie godziny od złożenia propozycji zadzwonił radny Grzegorz Stefaniak i przystał na debatę. Nie kwestionował ani składu dyskutantów, ani tematyki, ani miejsca, ba, nawet wybrał jeden z trzech proponowanych terminów (dlatego została natychmiast zarezerwowana sala w MDK). Wspólnie zastanawialiśmy się nad moderatorem debaty i Grzegorz miał tutaj nawet wolną rękę w poszukiwaniu takiej osoby.
Tego samego dnia po południu pojawiły się pierwsze sygnały, że jednak nie będzie tak łatwo. Drugi telefon oznajmiał, że może przydałoby się więcej osób do dyskusji, więcej tematów. No i po co ta publiczność? Debatę się nagra i udostępni w sieci. Nie mniej ton sugerowanej korekty nie był jeszcze zbyt stanowczy.
Otwarte i konsekwentne zanegowanie konieczności udziału publiczności, z zachowaniem jej prawa do czynnego udziału w wydzielonej części dyskusji, zostało mi przedstawione drogą telefoniczną akurat w trakcie naszego spotkania wyborczego w Regnowie. Pojawiły się kategoryczne wskazania na jakieś studio radiowe bądź telewizyjne. W tym momencie stało się jasne, że jest po debacie. Niby chłopska partia a bez jaj. Wygrał strach przed publicznością.

Cóż, każde nasze dotychczasowe spotkanie było organizowane z częścią poświęconą aktywnej roli publiczności. I dla PSL-u, niby nowego, nic nie będziemy zmieniać. Tak było, tak jest i tak pozostanie, bowiem w naszej ocenie publiczne spotkanie ma sens jedynie wtedy, gdy każdy, kto chce, ma wolny wstęp a widownia zachowuje swoje czynne prawo do udziału w wydzielonej części dyskusji. 

Coś mnie jednak zaskoczyło. Wczoraj radny Grzegorz Stefaniak mnie poprosił, abym na spotkaniu przeczytał jego oświadczenie i zaprezentował znany już z netu, nagrany w szpitalu film. Zasugerowałem, że to kuriozalny pomysł, bowiem nawet jeżeli nie chce brać udziału w debacie, to oświadczenie i film może zaprezentować osobiście. Przecież nie zmuszę go do dalszej obecności na sali i udziału w debacie. Nawet ta propozycja okazała się z mojej strony oczekiwaniem ponad miarę. Nie było więc ani Grzegorza, ani oświadczenia, ani filmiku.
W swobodnej atmosferze porozmawialiśmy więc sobie o czasach przetargu, personalno-kapitałowych relacjach w trójkącie Temple Libra GF-AMG Finanse-AMG Centrum Medyczne, równoległych zjawiskach "puchnącego" długu SP ZOZ i nieściąganych należności. I w zasadzie to mieliśmy jedynie problem z ostatnimi pożyczkami zaciągniętymi w Magellanie/BFF Polska, bowiem ciągle nikt z "organów" zarządzających powiatem i SP ZOZ-em nie wyraża najmniejszej ochoty, aby publicznie podzielić się chociażby podstawowymi warunkami na jakich te pożyczki zostały zawarte, nie mówiąc już o całych umowach. A szkoda. Bo cała ta zabawa jest na koszt podatników i jednocześnie najważniejsze rzeczy dzieją się poza ich wiedzą i świadomością. 

Hanna Zdanowska wygwizdana


Na ostatnim meczu na Widzewie pojawiła się Hanna Zdanowska. I raczej miło tego pobytu wspominać nie będzie.



Jak podaje kibicowski portal „Widzew To My”:

Kandydatka na prezydenta Łodzi bywała przy Piłsudskiego już wcześniej i choć nigdy nie była witana brawami, trybuny zachowywały powściągliwość w wyrażaniu swoich opinii na temat traktowania klubu przez Magistrat. Tym razem było inaczej. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem fani rozdawali ulotki, w których argumentowali swoje niezadowolenie z rządów obecnych włodarzy miasta.




W przerwie meczu spiker Marcin Tarociński, znany w naszym mieście, podał informację o obecności Zdanowskiej. I się zaczęło:

Wówczas z trybun rozległy się gwizdy, które w drugiej połowie przerodziły się w okrzyki intonowane przez kibiców zasiadających na „Zegarze”. (…)Co ciekawe, w momencie, gdy „Zegar” podkreślał, że na Widzewie zbudowany za mały stadion (wbrew wykonanym przed laty  badaniom potencjału kibicowskiego), Marcin Tarociński wzmocnił przekaz, podając frekwencję na meczu. Okazało się bowiem, że tego dnia padł rekord aktualnego sezonu. W „Sercu Łodzi” pojawiło się blisko 18 tysięcy widzów. (Źródło)



 Dodać tylko należy, że Widzew wygrał 2:0 i umocnił się na pozycji lidera. I to jest po tym meczu najważniejsze.